INFORMACJA



Zapraszam was do siebie na Facebooku :)

NOWE OPOWIADANIE, ZAPRASZAM :)

czwartek, 30 października 2014

Halloweenowa miniaturka {Duch miłości}

Aby uczcić niepowtarzalny klimat Halloweenu, powracam do Was z taką nietypową miniaturką. Jest dość dziwna, nawet jak dla mnie, ale może to się jakoś wpasuje w Święto Duchów? ^^




Duch miłości



Hermiona wracała do domu, kiedy ostatnie blaski słońca na horyzoncie połykał mrok. Wyminęła ją grupka dzieciaków w czarnych pelerynach, w maskach potworów na twarzach i plastykowych workach na słodycze w rękach. Nie miało znaczenia, czy są mugolakami, czy czarodziejami — tej nocy magia Święta Duchów ogarniała wszystkich.
Kobieta z pewnym zniesmaczeniem przyjrzała się oczodołom śmierci, migoczącym na czerwono rogom diabła i szkaradnym bliznom na zielonej cerze żywego trupa. Czy zmarli mogą wracać tylko pod takimi postaciami? — zastanowiła się z cieniem smutku. Halloween to święto dusz czy potworów?
Nie chciała wierzyć, że wyłącznie to drugie.
Przekręciła klucz w zamku i weszła do swojego mieszkania, w którym obecnie było ciemno jak w grobie. Hermiona bez zastanowienia wyjęła różdżkę i jednym ruchem wznieciła płomień we wnętrzu pokaźnej dyni na stole. Jej rozwarte oczy migotały, a wyszczerzony, bezustny otwór buchał oranżem.  

Hermiona pamiętała, kiedy Draco ją zrobił.

Siedział wówczas pochylony nad pomarańczowym warzywem przez cały dzień, wygrzebując miąższ i pracując nad odpowiednio złowieszczym uśmiechem. Żona mówiła mu, by użył do tego różdżki, ale on się uparł i postanowił, że wykona wszystko tak jak trzeba — własnoręcznie. Hermiona mogła tylko westchnąć, nazwać go dzieckiem, a potem zastygnąć z niedowierzania, kiedy Draco pokazał jej efekt swojej pracy. Dynia była piękna i przerażająca, idealna na Święto Duchów.
— Może powinieneś to robić zawodowo — zażartowała kobieta, wiedząc, że jej mąż nie przepada za swoją pracą w Ministerstwie. Draco łyknął piwa, zmęczony rzeźbieniem dyni, i uśmiechnął się tak, jak tylko on potrafił.
— Zastanowię się nad tym.

I dynia wciąż stała w ich mieszkaniu, chociaż minęło już pięć lat — pięć lat, podczas których zmieniło tak wiele. Hermiona nie potrafiła zmusić się do tego, by wyrzucić ją do kosza, a tym samym zmarnować godziny misternej pracy rąk. Teraz mogła opaść zmęczona na krzesło i z zadumą wpatrywać się w płonące oczy dyni, tak groteskowe, tak niepokojące, tak… przypominające.

Jeszcze wciąż miała w pamięci Święta Duchów w Hogwarcie, niezwykłą ucztę przy stołach, straszne historie przekazywane z ust do ust, dyniowe lampiony kołyszące się smętnie nad głowami. I Draco, który w ostatniej klasie postanowił zrobić coś szalonego i przebrać się za wampira — nikt, kto go zobaczył, nie mógł się nie uśmiechnąć, nawet Gryfoni. Malfoy ubrał długą, czarną pelerynę, wysmarował sobie policzki bladofioletową farbą, nastroszył jasne włosy, a magią wydłużył sobie zęby.
— Jak ci się podobam? — spytał swoją dziewczynę jeszcze przed ucztą.
— Jesteś naprawdę odrażający — wyznała figlarnym tonem Hermiona, poprawiając mu czarny kołnierz szaty. W odpowiedzi dostała wyszczerzone demonstracyjnie kły.
— Mogę cię ugryźć w szyję?
— Nie! — zaprzeczyła przez śmiech.
— Jeden gryz…
Hermiona nie chciała zostać wampirem, ale Draco się uparł, przyciągnął go do siebie i zaczął łaskotać ostrymi zębami, doprowadzając ją przy tym do salwy śmiechu.

Kobieta odchyliła się na krześle. Draco zawsze potrafił ją rozśmieszyć — a teraz, gdy ją opuścił, rzadko kiedy potrafiła zmusić usta do uśmiechu. Ginny zarzucała jej, że stała się duchem w świecie żywych, a ona nie zamierzała zaprzeczać. Coś odeszło, coś w niej umarło, gdy trumna z jej mężem opadła na dno wykopanego na cmentarzu dołu. 

Zegar tykał głośno w pustym mieszkaniu.

Wskazówka przechyliła się na dwunastą.

Hermiona otrząsnęła się z senności i wstała. To już. Północ w Święto Duchów. Powoli zbliżyła się do drzwi balkonu i rozchyliła je, czując na policzkach chłodny powiew nocy. Gwiazdy migotały tajemniczo, tłusty księżyc niemal cały skrył się za smolistym obłokiem. Gdzieś tam w mieście ludzie zapalali lampiony i bawili się w dzień zmarłych.
Gdzieś tam z grobów powracały dusze.
Hermiona nie zamierzała stać tam długo, gdyż członki drętwiały jej zimna. Wróciła w mrok pomieszczenia, ale balkon zostawiła otwarty.

Czekała.

Cień się wydłużył. Zwiniętą na kanapie Hermionę zbudził chłodny oddech na karku — otworzyła rozespane oczy, ale jej mieszkanie było tak samo ciche jak wcześniej. Płomień we wnętrzu dyni zgasł, przez co jedynym źródłem światła była blada strużka księżycowego światła.
Kanapa zatrzeszczała, jakby obok kobiety usiadł ktoś jeszcze. Sama Hermiona poczuła na wierzchu dłoni szpileczki zimna — dotyk niewidzialnej ręki. Serce zadudniło jej jak szalone, ale wiedziała, że nie ma powodów do strachu.
— Przyszedłeś do mnie — stwierdziła z drżącą ulgą. Czekała na to cały rok, cały rok żałoby i zapalania świeczników na cmentarzu.  
Ktoś odsunął jej pasemko włosów opadające niesfornie na policzek.
I Hermiona była już niemalże pewna, że w ciemności widzi zarys męskiej sylwetki, w której oczach migota blask księżyca i długo tłumione wzruszenie. Czuła obejmującą ją bliskość, czuła mglisty smak pocałunków i ciepłe łzy staczające jej się po policzkach.


Tej zaskakującej nocy ludzie czcili Dzień Duchów, a ona odzyskała miłość, której nie pogrzebie żaden grób. 

17 komentarzy:

  1. Nie będę zaprzeczać, wzruszyłam się. Końcówka napisana po mistrzowsku, podobnie jak cały tekst. Niby krótki, ale ma w sobie to "coś". Szczerze nawet nie wiem, co tu napisać. Żadne konkretne słowa nie przychodzą mi na myśl, ale miniaturka z pewnością jest piękna i naprawdę emocjonalna. Oby więcej takich wspaniałych niespodzianek :)
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna miniaturka ^.^
    ~Z

    OdpowiedzUsuń
  3. Popłakałam się na końcu, tak cholernie świetnie piszesz...
    Świetna miniaturka, świetny pomysł... Cóż więcej mówić? Wracaj z kolejnym dramione, bo bez Ciebie to nie to samo.:)

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę, że tak uważasz. Myślę, że jeszcze napiszę niejedną miniaturkę :)

      Usuń
  4. jejku,to jest takie cudowne.
    Ściska,za serce.
    A ostatnie zdania to mistrzostwo. Mam nadzieje że częściej będzie obić takie miniaturki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! ^^ Postaram się jeszcze coś tu napisać.

      Usuń
  5. jeeej świetnie <3
    nie mogę się doczekać kolejnej miniaturki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka piękna miniaturka, taka wzruszająca i urzekająca. Miło jest przeczytać coś tak pięknego, choć szkoda, że to tylko jedna miniaturka.
    Pozdrawiam Syntry
    http://i-ad-tenebras.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy