INFORMACJA



Zapraszam was do siebie na Facebooku :)

NOWE OPOWIADANIE, ZAPRASZAM :)

sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 24: Desperackie dusze


Wierzycie, że w jeden dzień może się wszystko zmienić?
Uważacie, że los w ciągu tych kilkudziesięciu godzin może napisać dla nas większy scenariusz, niż przez całe ostatnie tygodnie?
A może wystarczy błysk w przestrzeni czasu, aby przerwać stałość rzeczy? 

Tegoroczny dzień święta zakochanych dla naszych bohaterów był właśnie takim przełomem.
Ron posiadał swój własny system postępowań w danych sytuacjach i postanowił się go nie wypierać. Większość spoglądała na niego z niezrozumieniem oraz pogardą, lecz chłopak nie mógł nic poradzić na to, że leżał on po prostu w jego naturze. Obecna sytuacja Hermiony wymagała zastosowania utartego wzorca zachowania – przełknięcia dawnych uraz i otulenia jej pocieszeniem. Tak zrobiłaby znaczna część ludzi, a już zwłaszcza szlachetnych Gryfonów. Rudowłosy jednak miał problem z potraktowaniem łagodnie dziewczyny, która bez wahania wykrzyczała, że nic do niego nie czuje, tym samym wbijając mu ostry nóż w serce oraz deptając jego marzenia. Wobec tego pod dumną maską chciał ukryć swoje cierpienie i zapobiec jego pogłębianiu. Każda styczność z Hermioną, pokryta świadomością odrzucenia jego uczuć, wywoływała w nim drgawki bólu.
Jednak Ron nie był ślepcem.
Widział aurę cierpienia brązowowłosej. Widział otchłań smutku w jej czekoladowych tęczówkach. Widział kruchość jej woli życia i choć pozornie przymykał na to oczy, to jednak wielokrotnie nocami męczyła go jego własna obojętność. Prawda mówiła mu, że chłopak nadal przejmuje się losem Hermiony i zadając jej cierpienie, kaleczy i jakąś część siebie. Taki przeklęty los zakochanego.
Dlatego wybicie dnia miłości przechyliło szalę jego sumienia.
 
Pansy nie rozumiała istoty uczucia. Nauczoną ją nie przykładać do niej wagi, budować życie na konstrukcji egoizmu, brnąć przez świat bez cienia czułości.
Jednakże dziewczyna nie mogła nic poradzić na to, że wpadła w sieć Dracona Malfoy’a. Początkowo myślała, że imponował jej urodą, majątkiem albo statusem rodziny, czyli czymś łatwym do zastąpienia. Osąd ten uległ zmianie wraz z utratą chłopaka. Wcześniej przyjęła, że blondyn będzie należał do niej, że stworzą razem związek, że dobrze do siebie pasują – nie przewidziała, że plany te zaburzy wredna szlama. Pamiętała, że już ich wspólne pójście na bal wprawiło ją w niezwykły gniew, którego nie mogła zgasić. Potem było jeszcze gorzej. Nie chciała się do tego przyznawać, ale cierpiała, widząc Dracona z inną, podczas gdy ją ledwie zaszczycał obojętnym wzrokiem. Zdała sobie sprawę, iż naprawdę zależało jej na tym chłopaku, a im bardziej on ją zbywał, tym mocniej ona nalegała, podsycana desperacją.
Teraz znów pojawiło się światło nadziei – Draco nabrał rozumu i zerwał z Granger. Ten gest powinien coś zmienić, ale wcale tak się nie stało. Pansy nadal dostawała od niego w twarz talerzami obojętności i zniecierpliwienia. Zachowywał się tak, jak gdyby ona nic dla niego nie znaczyła. I choć naprawdę chciała przyjąć ten fakt z machnięciem ręki, nie potrafiła. Zaczynała rozumieć, że dopadło ją głupie uczucie i musiała coś z tym zrobić.
W święcie zakochanych widziała ostatni błysk ratunku.

Walentynki – najgłupszy dzień w roku. Co tutaj świętować? Miłość na dłuższą metę wcale nie była źródłem szczęścia. Tylko idioci w stadium zauroczenia wierzyli, że jest inaczej.
Kiedy rano Draco ujrzał przyozdobioną różowymi serduszkami Wielką Salę momentalnie stracił apetyt i ograniczył się do wypicia soku dyniowego. Nauczył się ignorować to palące pragnienie zerknięcia na stół Gryfonów, ale już bez patrzenia wiedział, że miłosne dekoracje i dla Hermiony są jak kamienie, przyczepione do szyi tonącego.
Po śniadaniu chłopak czmychnął nad jezioro, rozkoszując się jego błogim spokojem. Ostatnimi czasy to było jego ulubione miejsce na terenie zamku. Mógł godzinami wpatrywać się w szafirową toń i chłonąć jej ukajającą magię.
Nagle przez mgłę zamyślenia przebiło się wołanie. Draco uniósł głowę do góry i ujrzał przystrojonego w róż amora, którego zadaniem było roznosić miłosne liściki po całym zamku.
- Odejdź! – warknął chłopak, nękany złym przeczuciem. Kupidyn tylko pokręcił głową i rzucił dwie koperty, które zaraz wylądowały miękko w dłoniach Ślizgona.
- Masz, szczęściarzu – mruknął stworek i odleciał w stronę szkoły, trzepocząc białymi skrzydełkami.  
Draco ze ściągniętą w napięciu twarzą przez chwilę wpatrywał się w dwa, śnieżnobiałe listy o podobnej wielkości, które zadawały mu ciążyć w palcach. W końcu zdecydował się otworzyć jeden z nich.
Draco,
Powinieneś tutaj znaleźć jakiś słodki wierszyk, podobny do tych, które przysyłałam Ci we wcześniejszych latach, ale myślę, że nie jesteśmy już dziećmi, a ja chciałbym Ci coś powiedzieć na poważnie.
Nie wiem, czy forma pisemna to dobry pomysł. Wyznałabym Ci to prosto w oczy, jednak ciągle mnie unikasz i zdajesz się być myślami nieobecny.
No więc po pierwsze przepraszam za wszystkie niedogodności z mojej strony. No wiesz, za te ,,czułe słówka’’, narzucanie się i robienie scen. Chciałam przez to do Ciebie dotrzeć, ale teraz już rozumiem, że zachowywałam się niedojrzale. Wybacz mi, to wina tego, co do Ciebie czuję. Bo musisz wiedzieć, że Cię kocham.
Mam nadzieję, że ten list coś zmieni. Skoro nie masz już dziewczyny, a ja wciąż czekam…może dałbyś nam jeszcze szansę? Proszę!
Pilnie potrzebuję odpowiedzi.
Twoja Pansy
Draco musiał prześledzić oczami ten tekst jeszcze raz, aby zrozumieć do końca jego sens. Mówiąc szczerze był pod wrażeniem szczerości i dojrzałości, które Pansy zawarła w swoich słowach. Właściwie ta dziewczyna była już spalona w jego oczach, a on nie miał czasu na zabawę w nie zadawanie jej cierpienia, jednakże mimowolnie poczuł dozę żalu – rozumiał przecież ból uczucia.
Zdążył jeszcze stwierdzić, że musi porozmawiać z Pansy i postawić sprawę jasno, a potem wziął się za drugi list, który wstrząsnął nim emocjonalnie na wzór wielkiej, morskiej fali.  

Drogi Draco,
Właściwie nie wiem, po co to piszę, przecież nasz związek jest skończony, a Ty nie chcesz mnie znać. Jednak jako ta naiwna postanowiłam wysłać Ci ostatni list, bowiem wierzę w magię walentynek.
Musimy porozmawiać. Jeszcze raz, na spokojnie, bez świadków, bez masek. Mamy za sobą barwną wspólną przeszłość, prawda? Nie powinniśmy tak tego kończyć. Pewnie jest Ci to obojętne, ale ze mną naprawdę nie jest dobrze. Ginny mówi, że zachorowałam na miłość. Może ma rację? I może to Ty jesteś tym, który ostatecznie mnie uleczy? Nie wyobrażam sobie nie wiadomo czego, chcę jedynie szczerej rozmowy. Oboje na nią zasługujemy po tym wszystkim.
Jeśli kiedykolwiek Ci na mnie zależało, przyjdź dziś nad jezioro o wybiciu dziewiątej wieczorem. Będę czekać.
Hermiona
Draco zacisnął mocno powieki, wyobrażając sobie pochylającą się nad tym listem postać dziewczyny, mieniące się w jej oczach łzy, drżącą rękę z piórem. Ta wiadomość musiała ją wiele kosztować, a dziewczyna umieściła w niej sporo nadziei.
Wahał się pomiędzy odmową, a zgodą. Powinien planować jej morderstwo, a nie umawiać się z nią na ,,szczere rozmowy’’. Z drugiej strony może powinni sobie wyjaśnić kilka spraw przed ostatecznym? A może…w tym jednym spotkaniu da się zawrzeć obydwie te rzeczy?
Ta koncepcja wywołała w nim dreszcz grozy, ale zdawała się być dobrym rozwiązaniem. Musiał ocalić Hermionę przed gniewem Lucjusza, musiał jej wytłumaczyć dlaczego, musiał się z nią spotkać.
Wyjął z torby pióro i dwie wyrwane z zeszytu kartki. Na każdej z nich napisał jedynie kilka słów.
 Zgadzam się. O dziewiątej nad jeziorem. P.S. Zawsze będziesz moją walentynką. 
Doceniam Twoją szczerość, ale uważam, że to nie jest temat na korespondencję pisemną. Musimy kiedyś o tym porozmawiać.
Następnie chłopak skierował swoje kroki do sowiarni, aby wysłać dwa listy. Jeden do pokoju Gryfonów, drugi do Ślizgonów.
Serce Hermiony wariowało, podskakując, przyśpieszając i klaszcząc jak w jakimś dziwacznym tańcu podniecenia. Odpowiedź Dracona, na pozór szorstka, zdawała się w sobie kryć wiele emocji. Nie spodziewała się, że  on w ogóle odpisze, a co dopiero wyrazi zgodę!
Naraz w jej ciało wstąpiło więcej energii, niż przez ostatnie kilka tygodni. Jakby list Dracona był pocałunkiem, zbudzającym ją z długiego snu. Spędziła sporo czasu w łazience, doprowadzając do porządku splątane ze sobą loki oraz robiąc zabiegi upiększające na twarzy. Ponadto kilka razy udzieliła się na lekcjach, czego nie czyniła od jakiegoś czasu, zamykając się w sobie, a podczas obiadu wtrąciła się do dyskusji Harry’ego i Ginny. Przyjaciele powitali tę zmianę ze zdumieniem, które szybko przerodziło się w ulgę. Rudowłosa co prawda podejrzliwie spoglądała na taki nagły zwrot akcji, ale nie chciała swoją podejrzliwością zamącić dobrego nastroju panny Granger.
Ron również ujrzał iskierki nadziei w oczach brązowowłosej, co było mu nawet na rękę, bowiem nie należał do ludzi, którzy wiedzą, jakich słów pocieszenia użyć, gdy dziewczyna jest w rozsypce. Postanowił zatem złapać ją w pokoju wspólnym Gryfonów, kiedy samotnie siedziała przy jednym ze stolików, gdyż Harry i Ginny udali się na mały spacer po błoniach.
- Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło, że już nie toniesz w chusteczkach – wypalił, niespodziewanie przysiadając się do niej. Hermiona uniosła zaskoczony wzrok znad zadania domowego, a potem skomentowała jego obecność zmarszczonymi brwiami. Policzki chłopaka nabrały barwy jego włosów, a on sam spuścił wzrok.
- Chciałem przez to powiedzieć, że…martwiłem się – wyjąkał nieporadnie, jeszcze bardziej się czerwieniąc.
- Co takiego? Martwiłeś się?! – powtórzyła z zaskakującą nutą chłodu, na której wyprodukowanie dziś miała siłę. – Jakoś nie zauważyłam. Odniosłam wręcz wrażenie, że masz mnie w dupie!
- To nie tak – odparł szybko rudowłosy, krzywiąc się z żalem. Spojrzał jej prosto w oczy. – Hermiono, musisz wiedzieć, że naprawdę jest mi wstyd za moje zachowanie. Przepraszam cię.
W twarzy dziewczyny pojawił się cień łagodności i ulgi, ale jej oczy nadal błyszczały buntowniczo.
- Cieszę się, ale to za mało – mruknęła gorzko, spuszczając wzrok. Nagle poczuła na swojej dłoni dotyk Rona. Na jego twarz wpłynął teraz szczery smutek. Chłopak chyba szukał odpowiednich słów, ale nigdy nie był dobrym mówcą. Zamiast tego po prostu trzymał ją za rękę.
Nagle w Hermionie obudziła się nadzieja, że dziś wszystko zmieni się na lepsze. Właśnie odzyskiwała przyjaciela, może uda jej się także poprawić relacje z Draconem?
- Dobrze, że wróciłeś – szepnęła w końcu, nie cofając dłoni. Ron zamrugał z ulgą, a jego usta rozchyliły się w uśmiechu.
- Już nigdzie się nie wybieram – odparł wesoło. W duchu obiecał sobie, że już nigdy nie zrani tej dziewczyny.

Lutniowa noc roztaczała wokół siebie szpileczki zimna, dlatego przed wyjściem Hermiona narzuciła na siebie ciepły płaszcz. Z wieży wymknęła się ukryta przed oczami przyjaciół – nie powinni dowiedzieć się, z kim zmierza na spotkanie. Oni uważali ten rozdział za zamknięty, a ona nie chciała wzbudzać w nich zmartwienia. Z tą sprawą musiała uporać się sama.
Zgrabnie ominęła patrolującego korytarze Filcha, po czym wymknęła się z murów zamku. Czuła w sobie narastające podniecenie i zdenerwowanie, była jak ładująca się bomba, która może zaraz wybuchnąć.
Jezioro pod srebrną osłoną księżyca wyglądało bajecznie. Otaczający go las tworzył czarne tło, woda mieniła się jasnymi i ciemnymi błyskami, fałdy śniegu lśniły, jakby były wysadzane diamencikami.
Hermiona objęła się ramionami w celu ogrzania się i czekała.
Jedno uderzenie serca…
Drugie uderzenie serca…
Trzecie…
Nagle usłyszała kroki na śniegu. Błyskawicznie się obróciła i ujrzała zbliżającego się Dracona. Miał na sobie szmaragdową kurtkę, a na głowie słodko zmierzwione włosy. Blask księżyca współgrał z jego bladą cerą.
-  Dziękuję, że przyszedłeś – wykrztusiła dziewczyna, kiedy już złapała oddech. Jego obecność, której nie czuła od tak dawna, wprawiała jej zmysły w oszołomienie. Miała zwierzęcą ochotę rzucenia się w jego ramiona, a równocześnie zasypania go krzykami. Przede wszystkim jednak doznawała pragnienia. Była wędrowcem na pustyni, a on jej oazą.
Emocje Dracona również wariowały. Zdawało mu się wręcz absurdalne, że dzieli ich pusta przestrzeń o długości kilku metrów. Nie powinno tak być. A równocześnie ona musiała zachować dystans, bowiem była zwierzyną, którą miał zamiar zaraz upolować.
Zacisnął mocniej palce na różdżce w kieszeni, która stała się dziwnie ciężka, i zrobił jeszcze kilka kroków. Starał się, aby jego twarz niczego przedwcześnie nie zdradzała.
- Miałaś rację. Mamy za sobą ciekawą przeszłość i głupio byłoby tak ją zakończyć – mruknął, unosząc kąciki ust w gorzkim uśmiechu. Wzrok Hermiony stał się przenikliwszy.
 - A więc jednak to coś dla ciebie znaczyło? Ja coś dla ciebie znaczyłam? – spytała ostrożnie, ale domagającym się prawdy tonem. Chłopak westchnął, spuszczając wzrok.
- Owszem, znaczyłaś i znaczysz – odparł z jakaś nutą smutku, która wywołała w dziewczynie niezrozumienie.
- To dlaczego ze mną zerwałeś?
- Ponieważ naiwnie sądziłem, że zdołam cię ocalić – uniósł na nią wzrok, a w jego szarych oczach kłębił się ból i przygnębienie. Hermiona jeszcze nigdy nie widziała chłopaka w takim stanie, więc zmartwiona przybliżyła się do niego bardziej, teraz ich ciała niemal się stykały. 
- O czym ty mówisz? – spytała prawie szeptem, doznając fali niepokoju. W następnej chwili poczuła uścisk palców blondyna na swoich ramionach. Drgnęła, ale nie wyrywała się.
- Posłuchaj, Hermiono, to jest bardziej skomplikowane, niż myślisz. Nie chodzi o to, że mi się znudziłaś, czy że przejmuję się opinią innych. Nie, zerwałem z tobą z powodu mojego ojca, który zaplanował dla mnie śmierciożerstwo! A śmierciożerca nie może być z córką mugoli! – wyjaśnił na jednym wydechu chłopak ze spojrzeniem, przepalającym rozpaczą. Oczy Gryfonki rozszerzyły się w zdumieniu.
- Jesteś…śmierciożercą? – wykrztusiła. Draco pokiwał głową, a w jego oczach zabłysły łzy, które poruszyły brązowowłosą. Nieśmiało podwinęła rękaw jego kurtki, odsłaniając wypiętnowany na bladej powierzchni skóry Mroczny Znak. Przeszył ją zimny dreszcz. Nie mogła przyjąć do świadomości, że oblicze, które tak kochała, splamiło się złem. Jednak chcąc uspokoić znajdującego się na skraju płaczu chłopaka, dotknęła jego chłodnego policzka, jakby ten gest stanowił zapewnienie, że bez względu na wszystko ona zostanie przy nim.
- A to nie jest w tym najgorsze. Czarny Pan zrozumiał, że opieram się ze względu na ciebie i kazał… - chłopak zamknął oczy, jakby te słowa same w sobie miały śmiercionośną moc. Serca obojgu zaczęły bić szybciej, powietrze wokół nich się napięło. Hermiona zmarszczyła z niepokojem brwi.
- Co kazał? – zapytała odrobinę za głośno.
Następna chwila rozegrała się szybko. Draco wyszarpał z kieszeni różdżkę,  a dziewczyna pisnęła z zaskoczenia. Myśli w jej głowie zamarzły. Była zdolna jedynie wpatrywać się w narzędzie, które ukochany kierował w jej pierś.
- Próbowałem do tego nie dopuścić! – głos chłopaka zniekształcał nieco jego szybki oddech. – Myślałem, że jak zerwę z tobą kontakt, Czarny Pan się ulituje! Ale wszystko zawiodło! Muszę to zrobić, rozumiesz? Inaczej wyręczy mnie mój ojciec. Wyrok nad tobą już zapadł… - łzy popłynęły po policzkach blondyna, ale nie opuszczał różdżki. Hermiona starała się przełknąć oszołomienie i sięgnąć do kieszeni, aby móc się bronić, lecz chłopak zauważył jej starania.
- Nie utrudniaj mi tego, Hermiono! – zawołał błagalnie, robiąc kilka kroków w jej stronę, ona jakby współgrając z jego ruchami, zaczęła się cofać. I w jej oczach błysnęły łzy.
- Draco… - szepnęła bezsilnie, gdy jej buty dotknęły wody. Znalazła się w pułapce. Za sobą miała jedynie ciemną toń jeziora, przed sobą drżącego w bólu kata. Zrozumiała, że jej życie wisi na włosku i że nie ma gdzie szukać ratunku.
- Kocham cię – wyznał Draco, a z jego głosu spływały krople szczerości i czułości, które boleśnie wbiły się w serce Hermiony. Otworzyła usta, aby zapewnić go o tym samym, jednak w tej chwili w jej stronę poleciało jego kolorowe, niewerbalne zaklęcie i zwaliło ją z nóg.
Jej ciało z pluskiem przecięło gładką taflę jeziora. Dziewczyna wylądowała w naszpikowanej chłodem wodzie, która wyciskała powietrze z jej płuc.
Sądziła, że umieranie będzie miało większy ogrom cierpienia, a ona tymczasem czuła tylko lekki ból w klatce piersiowej, gdzie uderzyło ją zaklęcie.
Draco jednak wiedział, co robi – nie chciał rzucić zabójczego uroku. To byłoby zbyt podejrzane. Każdy uznałby, że zwłoki bez żadnych ran świadczą o użyciu magii. Tymczasem uduszenie mogło być efektem nieszczęśliwego wypadku, tudzież samobójstwa.
Chłopak postawił stopy w wodzie i podszedł do usiłującej złapać oddech dziewczyny. Z łzami rozpaczy chwycił jej zgrabną szyję pomiędzy swoje dłonie i naciskał tak, aby tą piękną, wystraszoną twarz przykrywał szafirowy welon wody. Bez dostępu do powietrza powinna umrzeć za kilka minut. Jeszcze chwila i dziewczyna przestanie się rozpaczliwie szarpać. Za moment w jej czekoladowych oczach zgaśnie życie.
Z ust Dracona wydobywały się jęki szlochu, ale nie przestawał. Kat i ofiara wpatrywali się sobie głęboko w oczy. Łuna księżyca kładła cienie na ich sylwetki.
Jej ciało stygło i sztywniało coraz bardziej. Gdy jednak faza rezygnacji minęła, w Hermionie zapalił się pierwotny płomień woli życia. Musiała walczyć, musiała chociażby spróbować. Ostatkami świadomości wymacała palcami kieszeń spodni, a w niej – różdżkę. Draco znalazł się w obezwładniającym szale, dlatego nie zauważył skierowanego przeciw niemu narzędzia oraz błysku zaklęcia.
Chłopak bez oporów odleciał metr w tył, głośno uderzając ciałem w płytę jeziora. Hermiona wynurzyła głowę na powierzchnię, łapczywie chłonąc znajdujące się wokół cząsteczki tlenu. Gdy wreszcie doszła do siebie, Draco już się podnosił. Mechanizm obronny zareagował za nią – wyprostowała się i przygotowała do walki. Przez moment obydwoje zastygli, celując w siebie różdżkami, dysząc i obciekając wodą. Mierzyli się zagubionymi spojrzeniami. Żadne z nich nie mogło się zdobyć na wypowiedzenie zaklęcia.
I nagle tę napiętą ciszę przerwał chrzęst śniegu. Obydwoje błyskawicznie obrócili głowy w tę stronę i ujrzeli kobiecą sylwetkę – ciemne włosy, lekko spłaszczoną twarz, wielkie godło Slytherinu na pelerynie. Przed nimi stała Pansy. Jej brązowe oczy były pełne zdumienia i niezdecydowania, a teraz skierowały się na chłopaka.
- Draco… - zaczęła niepewnie, widocznie czując się winna, że bez zaproszenia przybyła nad jezioro i obserwowała scenę pomiędzy zakochanymi.
W żyłach Ślizgona zapłonął bezwzględny impuls, który nakazał mu pozbyć się świadka. Zanim chłopak zdążył na spokojnie pomyśleć, jak rozwiązać tę sprawę, jego nagryzione przez stres emocje przejęły kontrolę.
- Avada Kedavra! – wykrzyknął mocnym jak dzwon głosem, a z jego różdżki wystrzeliło zielone światło, przeszywające ciało Pansy jak strzała. Dziewczyna wydała z siebie jęk zaskoczenia, upadając  na chłodny śnieg, jak marionetka, której ucięto sznurki życia.  
Ten widok wprowadził chłopaka w niemy szok. Nie był w stanie poruszyć żadnym nerwem, choć w jego głowie myśli krzyczały.
Hermiona jako pierwsza wyrwała się z stanu osłupienia i piskiem podbiegła do leżącej nieopodal koleżanki.
- Pansy! Słyszysz mnie? Pansy, żyjesz?! – wołała przekutym paniką głosem, potrząsając martwym ciałem dziewczyny, mając głupią nadzieję, że znalazła się w kolejnym koszmarze, z którego może się wybudzić. Ale oszukiwała samą siebie.
- Nie miała złych zamiarów. Jej jedyną winą było to, że się we mnie zakochała – odezwał się Draco cicho, wręcz nienaturalnie spokojnie. Wciąż stał po kolana w wodzie, nie zważając na temperaturę. Jeszcze przed chwilą jego oczy płonęły ogniem uczuć, teraz zdawały się ziać pustką. - Najwyraźniej zobaczyła, że wychodzę z lochów, a ponieważ mieliśmy porozmawiać, poszła za mną. Widziała całą tą scenę. Chyba nieco ją oszołomiła.
Hermiona nie odpowiedziała. Nie potrafiła sklecić rozsądnych zdań. Trzęsącymi się dłońmi dotykała chłodnej szyi Pansy. Nie lubiła tej dziewczyny, jednakże nigdy nie chciała jej widzieć martwej. Nie mogła też uwierzyć, do czego zdolny jest Draco.
- Nie chciałem jej zabić, to był po prostu…odruch. Bałem się tego, co mogłaby stąd wynieść – wyjaśniał dalej chłopak, już nieco bardziej ukazując zdenerwowanie. – Powiedz coś, proszę, bo zaraz myśli rozsadzą mi czaszkę.
Dziewczyna przełknęła ślinę i spojrzała na oświetlonego srebrną poświatą Ślizgona.
- Wiem, że działałeś pod wpływem emocji, ale czasu już nie cofniemy. Popełniłeś morderstwo, choć nie to, które planowałeś – przy końcu głos jej zadrżał. Draco powolnymi krokami opuścił jezioro i podszedł do miejsca zbrodni. Uklęknął, tak samo jak Hermiona, i złapał ją za dłonie, jakby ten gest mógł mu oświetlić ciemne morze zagubienia.
 - To mogłam być ja – szepnęła po chwili dziewczyna, mocniej ściskając jego palce. Nadal darzyła go uczuciem, ale ufała jego zamiarom. Wiedziała, że mogła w każdej chwili dołączyć do Pansy.
Niespodziewanie Draco uniósł głowę, a w jego martwych oczach zabłysło jakieś szaleńcze ożywienie. Jego następne słowa wywołałyby w Hermionie dreszcz strachu, gdyby nie jasny uśmiech nadziei, który pojawił się na jego ustach. 
- To będziesz ty.
 
Notka chyba wystarczająco długa, prawda? Mam nadzieję, że to wynagrodzi Wam poprzednią. Jeśli chodzi o końcówkę, wszystko wyjaśni się w następnym rozdziale, ale możecie snuć domysły ;)
Dziś wyjątkowy dzień – urodziny tego bloga! Szybko to upłynęło. Nie spodziewałam się, że dam radę pociągnąć tę historię calutki rok, a w dodatku wciąż mieć siły na kolejne notki. Dziękuję wszystkim, którzy zainteresowali się tą historią :*Bez Was nie doszłabym tak daleko. A przed nami jeszcze jakieś 15-20 rozdziałów. Jestem ciekawa, jak długi obszar czasu one zajmą ;)
Szapańskiego sylwestra!

82 komentarze:

  1. Dzieki za ten rozdzial. Niecierpliwie na niego czekalam. Co do tekstu to jestem szczerze zaskoczona ze Draco posunal sie do czegos takiego. Do samego konca ludzilam sie ze jednak nie splami sie morderstwem mimo ze jest smiercozerca. No coz... Potrafisz wprawic mnie w oslupienie i chwala ci za to. Inaczej ten blog bylby nudny. Jeszcze raz dziekuje i czekam na kolejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Tobie również dziękuję i pozdrawiam ^^

      Usuń
  2. Świetny rozdział. Naprawdę dobrze piszesz. Nadal jestem zafascynowana tą historią tak samo, jak wtedy, gdy czytałam pierwszy rozdział. Dziękuję bardzo za to, że poświęcasz czas na pisanie. :) Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. Naćpana_Szczęściem ♥♥♥29 grudnia 2012 14:32

    O mamo! Nie no, nie mogę! Tyle rzeczy wydarzyło się w tym rozdziale, a ja nie potrafię wydusić z siebie ani słowa! Jak ty to robisz, że przy każdym rozdziale, w oczach tańczą mi łzy?
    Rozdział był długi, co okropnie mnie ucieszyło.
    Zaczęłam lubić Rona. Mimo, że pod poprzednią notką napisałam, że to dupek, cham i idiota w jednym, to teraz chyba cofnę te obelgi. Zachował się przyzwoicie, przepraszając Hermionę. Za to ma u mnie plus.:-)
    Aż mnie zatkało, gdy doszłam do momentu, w którym Draco dostał list od Hermiony. Dobrze, że się z nią spotkał. Serce waliło mi, jak oszalałe, gdy czytałam ten fragment nad jeziorem! Już myślałam, że on naprawdę zabije Hermionę. Jak by się tak stało, chybabym się załamała. Strasznie szkoda mi Pansy. Nie mogę uwierzyć, że Draco ją zabił! No rozumiem te emocje i w ogóle, ale to i tak był dla mnie szok! Tak samo, jak Hermiona nie lubiłam Pansy, ale nigdy bym nie chciała, żeby została zabita.
    I ten tekst Darcona na końcu. On chyba nie zamierza znów próbować zabić Hermionę?
    Nie mogę się doczekać nowego rozdziału, no! Dodawaj go już, proszę!!! Ja muszę wiedzieć, co będzie dalej! Kocham to opowiadanie!:-)
    Ja też nie mogę uwierzyć, że ten blog ma już rok. Nie śledziłam go od początku jego działalności, lecz przeczytałam wszystkie rozdziały!:-)
    Pozdrawia i z okazji rocznicy tego bloga, życzę weny!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa :) Cieszę się, że jesteś ze mną.
      Cóż, w początkowej wersji Ron miał jeszcze pozostać dupkiem przez jakiś czas, ale stwierdziłam, że za bardzo odbiegam od kanonu i krzywdzę jego postać. W końcu w oryginale też najpierw zachował się podle, ale potem wrócił i przeprosił ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Wysmienity rozdział. Trzymający w napieciu i interesujący a to jest najważniejsze. Nie mogę się juz doczekac następnej notatki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o Boże !- pierwsza myśl która nasuneła się mi po przeczytaniu rozdziału. naprawde, naprawde rozdział rewelacyjny ! nie moge uwierzyć że Draco zabił Pansy, że posunał się do takiego czynu- a jednak! ten blog ciągle i ciągle mnie zaskakuje :)
    nic więcej do powiedzenia nie mam- moge Ci życzyć jedynie weny podczas tworzenia kolejnych rozdziałow :)
    A i błagam, nie trzymaj nas tak długo w napięciu, i nie każ nam czekać aż miesiąc na kolejny rozdział. Szczerze mam nadzieje że już go napisałas i poprostu odczekasz tydzien i go wstawisz :D chyba poniosła mnie wyobraźnia xd
    Wstawiaj szybko ! pozdrawiam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że mogłam was czymś zaskoczyć ;)
      Twoje nadzieje są prawdziwe, bowiem następną notkę już mam napisaną i dodam ją właśnie za jakiś tydzień ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Naprawdę myślałam, że ją zabije! Ron jako rycerz na białym koniu się nie zjawił, więc naprawdę sądziłam, że to już koniec.
    A tu bum! Będzie zamiana. Czyżby Miona miał stać się Ślizgonką? Ale byłoby ciekawie. A jeszcze ciekawiej jakby wylądowali w jednym dormitorium...

    Ten sposób w jaki piszesz... 24 rozdziały za mną, a ja dalej nie mogę wyjść z podziwu. Snujesz tą opowieść tak plastycznie, kolorowo, wszystko się w niej zazębia. Mnóstwo metafor, porównań, opisów uczuć, a to wszystko w tak dojrzałej formie. Dobrze Ci radzę, nie chowaj się z własnym talentem, bo będziesz tego całe życie żałować.

    No i jeszcze jedno, jak ty potrafisz napisać tak długi rozdział???

    Pozdrawiam i życzę wiele weny,
    PoerElizabeth

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, dziękuję za te słowa, dotyczące ogółu mojego opowiadania, naprawdę dla mnie to wiele znaczy :)
      Myślisz w dobrym kierunku, aczkolwiek w jednym dormitorium nie będą :P Jeszcze nie.
      No tak jakoś mi wyszedł długi, też jestem zdziwiona :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Przepiękny.. Ciesze się, że Draco spotkał się z Hermioną. Niestety w taki sposób. Pansy nie musiała umierać. Draco źle postąpił. „ To będziesz ty. ” - tak mało słów a tak dużo do myślenia. Zabije ją? Wydaje mi się, że jeszcze nie teraz.. No tak ! Jak zwykle o kimś zapomniałam. Ron - Dobrze postąpił godząc się z nasza bohaterką. Chyba się zmienił. Przepraszam za taki badziewny komentarz. Po przeczytaniu rozdziału nie mogę się skupić ;D Jak tam święta? Ja na pewno sporo przytyłam :/ Pozdrawiam i życzę udanego sylwestra. Jula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz, który wcale nie był badziewny ;)
      Te słowa są tajemnicą, która wyjaśni się w następnym rozdziale ;)
      Tak, Ron wreszcie nieco dojrzał.
      Święta...hm...minęły mi tak jakoś szybko. ja też przytyłam :P
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. o my god
    Od 5 minut próbuję napisać komentarz, ale po prostu nie wiem, co powiedzieć...
    Po ostatniej scenie jestem zszokowana. Do ostatniej chwili myślałam, że Draco zrobi coś w stylu wyjawienia Mionie całej prawdy i zapewnienia, że nie pozwoli by coś jej się stało... a tu masz, fundnął jej wycieczkę pod taflę jeziora. Wiem, że teraz próbuję humorem zagłuszyć szok, który wciąż mną włada, ale... tego się kompletnie nie spodziewałam! Po próbie zabicia Hermiony myślałam, że nic mnie już aż tak nie zaskoczy, ale śmierć Pansy... i to z rąk Dracona... O Boże! Chociaż za nie nie przepadałam, to nigdy nie życzyłam jej takiego końca. Przecież chciała tylko pogadać z Mafloy'em i przypadkowo natknęła się na tamtą sytuację... Nie sądziłam, że instynkty śmierciożercze tak nim zawładną. I to ostatnie zdanie... błagam, nie każ nam długo czekać na kolejny rozdział!
    I gratuluję rocznicy rozpoczęcia pisania o Dramione ^^ Obyś miała jeszcze mnóstwo weny na kolejny rok ;D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nareszcie mogłam Wam ofiarować jakiś szokujący rozdział :) Cieszę się, że wywołał w Tobie tyle emocji.
      Postaram się, abyście nie musieli długo czekać na ciąg dalszy.
      Dziękuję i pozdrawiam :*

      Usuń
  9. ciekawy rozdział, podejrzewam, że Draco ma jakis pomysł żeby ocalić Hermionę... czekam na ciąg dalszy, bo akcja ciekawie się rozwija i nie da się niczego przewidzieć
    byłam bardzo zaskoczona kiedy Draco zaatakował Hermionę, nie sądziłam, że podniesie na nią rękę
    pozdrawiam i zapraszam na hp-to-jeszcze-nie-koniec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Draco długo się ociągał ze zrobieniem jej krzywdy, no ale ile można? :P
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Witaj, kochana. Dzięki za powiadomienie, ale wiesz, że nie musisz tego robić ^^
    Co do rozdziału:
    Wow... Muszę przyznać, że jak zwykle piękne porównania, przenośnie, epitety... Wszystko było.
    Oczywiście gratuluję Hermionie odwagi, że pomimo tego, iż Draco ją zostawił, nadal podjęła próby uratowania ich związku. Idealnie ukazałaś tu uczucia ich obojgu. Miona pewnie długo się męczyła, zanim przemogła do wylania tego na papier. To musiało ją sporo kosztować, w końcu Malfoy zachowywał się, jakby jej nienawidził i wszystko zatoczyło błędne koło. Tymczasem było całkowicie inaczej i cieszę się, że się odważył wyznać jej prawdę. Biedna Granger, przeżyła nie lada szok, dowiadując się, że osoba tak jej droga, kochana przez nią, jest śmierciożercą. Cieszę się jednak, iż nie uciekła czy coś w tym stylu, tylko dała chłopakowi wytłumaczyć to wszystko i uwierzyła mu, że tego nie chciał, że został zmuszony.
    List Pansy i Hermiony... Po pierwsze na początku myślałam, że Draco się pomyli i Parkinson da list dla Granger i na odwrót. Toż to by dopiero było :P
    Pansy i tak wydała mi się jakaś nadzwyczaj dojrzała, a przez to zaczęłam jej ogromnie współczuć. Nic nie boli bardziej niż to, gdy widzimy ukochaną osobę w ramionach kogoś innego. Całkowicie ją rozumiem i jestem osobiście nieco zła na Dracona, za to, że ją tak odtrącił. Ona zawsze była przy nim i pewnie trwałaby nadal u jego boku, gdyby nie to, co się wydarzyło później...
    Nie mogę uwierzyć, po prostu co za masakra... To znaczy, nigdy – jak już wcześniej wspomniałam – nie darzyłam Pansy szczególną sympatią, ale nigdy w życiu nie sądziłam, że Draco mógłby pozbawić ją życia. W końcu się przyjaźnili, ona go przecież kochała. To po prostu okropne. W tym momencie jestem całkowicie i niezaprzeczalnie – niee, nie zakochana – ZDENERWOWANA na Dracona za jego czyn. Wiem, że zrobił to w nagłym przypływie złości i nieuwagi, ale nie zmniejsza to winy użycia przez niego Avady.
    Ostatnie zdanie bardzo mroczne i tajemnicze, aczkolwiek ja wiem, o co chodzi. Jednakże nikomu nie psuję tej chwili niespodzianki ^^
    ________________________
    Gratuluję Ci serdecznie pierwszej rocznicy bloga i mam nadzieję, że za kolejny rok również będziesz mogła świętować jego urodziny. Życzę Ci także, żebyś miała tak wiele jak teraz, a może i nawet więcej czytelników! No i frajdy z pisania!
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiadomiłam Cię dla zasady :P
      Dziękuję za wszystkie życzliwe słowa :*
      Wiem, Pansy w tym rozdziale wykazała się zbyt duża dojrzałością, ale ponieważ to był jej ostatni występ w tym opowiadaniu, chciałam ją przedstawić jakoś...szlachetnie i tak, aby wzbudzała współczucie. Bo ona jak najbardziej na nie zasługuje :( Tylko jej minusem było to narzucanie się. ,,Ona zawsze była przy nim'' - no, zbyt dosłownie :P Dlatego właśnie dla Dracona była tylko natrętną i nie znaczącą koleżanką, a nie przyjaciółką. Gdyby tą swoją dojrzałość ukazała mu wcześniej...No ale cóż, czasu sie już nie cofnie. Ktoś musiał zginąć i padło na nią. Poza tym nie zapominaj, że ona kiedyś uderzyła Hermionę, nie była więc taka niewinna ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. "To będziesz Ty"? Jak mogłaś skończyć na takim momencie?! T-T. Poza tym - Jak Draco mógł chcieć i próbować zabić Hermionę? ;c A ja myślałam, że ukryje ją gdzieś, albo upozoruje jej śmierć, nie wiem. W każdym razie na pewno nie spodziewałam się TEGO. ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, robił to z wielkim bólem serca, ale w sumie chciał jej zapewnić lepszą śmierć - Lucjusz pewnie najpierw by ją torturował.
      Hah, czasem trzeba tak zakończyć. Pocieszę Cię tym, że nowy rozdział pojawi się już gdzieś tak za tydzień :)

      Usuń
  12. fajny tekst, obserwuję i licze na rewanż
    www.asiadziennik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie licz, bo spam pod notką jest dla mnie spalony.

      Usuń
  13. Gratuluje ci tych wszystkich pomysłów, ktorymi dzielilas się z nami przez ten cały rok. Gdy zobaczyłam, że rozdział jest taki długi, juz nie moglam się doczekać, aż go przeczytam. Szkoda mi Pansy. Przecież ona nie byla niczemu winna. Po prosru, znalazla się w niewłaściwym miejscu i o niewlasciwej porze. Ale lepiej ona niż Hermiona. Co do ostatniego zdania mam pewne domysły, ktore mogą być prawdą, ale nie bede ich zdradzac

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem w szoku.

    Naprawdę, nie wiem co napisać. Twoje teksty zawsze powodują emocje, ale dzisiejszy rozdział...
    Nie spodziewałam się po Draco, że jednak będzie próbował zabić Hermionę. Nie rozumiem jego zachowania. Wiem, działa pod presją. Jednak, zabić kogoś, kogo się kocha...?
    Zabójstwo Pansy. Młody Malfoy właśnie pokazał tą swoją "złą" stronę. Obawiam się, że Mroczny Znak wypalił się nie tylko na jego ciele, lecz i duszy. Myślałam, że upozoruje śmierć Hermiony, ukryje ją, a nie będzie próbował zabić.

    No cóż, czekam na następną notkę, bo zakończenie zdecydowanie zachęcające do codziennego lukania, czy rozdział 25 już się ukazał. ^^

    Pozdrawiam, Vilene (nie-pytaj-mnie-o-jutro.blogspot.com)

    PS. Piszesz notki na bieżąco czy masz już naskrobane kilka z wyprzedzeniem? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozywytną opinię :)
      Cóż, Draco był jakby postawiony pod ścianą. Nie chciał zabijać ukochanej, ale wiedział, że tylko tak oszczędzi jej cierpień z rąk Lucjusza, który byłby skonny latami szukać Hermiony.
      Cieszę się, iż zauważyłaś zmianę w Draco. Tak, wszystkie złe rzeczy w jego życiu nie przeszły bez echa. Trzeba się liczyć z tym, że wraz z kolejnymi wydarzeniami jego osobowość ulegnie jakimś zmianom ;)
      Cóż, zazwyczaj jak dodaję rozdział to mam już jakiś zarys kolejnego i tak jest i teraz ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. haha ! a ja wiem ! Draco powiedział to z uśmiechem, przecież on nie chce śmierci Hermiony no ludzie ! Oni się pewnie postarają żeby Pansy uchodziła za Hermione. Może to dziwne, no ale tak mi się jakoś wydaje . ; ) świetny rozdział, czekam na dalsze ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj sory że to napisałam, jeśli to prawda a niektórzy nie chcą o tym wiedzieć, UPRASZAM O NIE CZYTANIE MOICH KOMENTARZY ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, już myślałam, że w Waszych oczach Draco zmienił się w całkowitego potwora :) Dobrze kombinujesz i nic się nie stało, że to napisałaś. W końcu powiedziałam, że możecie snuć domysły.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  17. Noooo niezłe! :D

    Podoba mi się początek z perpektywy Rona i Pansy.
    Poza tym myślałam, że Hermiona będzie dłużej zła na Rudzielca.
    Mam takie przeczucie, że może zmienią Pansy w Hermione i upozorują jej śmierć ;>
    No nic, w każdym razie rozdział jak zwykle genialny :3
    Pozdrowienia i buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie^^ Myślisz w dobrym kierunku.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Hej...
    z tej strony autorka ars-oblivion. Dziękuję za poinformowanie i za szczery komentarz. Komentarze jednak mają moc napawania weną. Wspominałaś, że z chęcią zobaczysz u mnie dramione, to powiem szczerze, że już mam to co chcę, ale po twoim komentarzu chyba za prostym językiem napisałam prolog. Więc musze jeszcze nad tym popracować. Ale obiecuje że się pojawi.

    Jeśli chodzi o twój rozdział. To ciesze się, że Pansy już nie będzie. Nigdy jej nie lubiłam. A jeśli chodzi o Hermionę... Szkoda mi jej, na prawdę żałuję, że nie każda historia jest tą szczęśliwą.

    Pozdrawiam i szczęśliwego nowego roku oraz udanego sylwestra xD

    OdpowiedzUsuń
  19. O matko! Nie wiem co powiedzieć. Dużo się w tym rozdziale wydarzyło i to naprawdę:D Chyba wiem jaki pomyysł narodził się pod tą platynową czupryną więc czekam już na kolejny rozdział, bo muszę się przekonać czy mam rację:) Na prawdę zaskakujesz mnie z każdą notką, jedne są takie tajemnicze i trochę mroczne (za co duży plus;p), a w kolejnych wyjaśnia się parę rzeczy. Umiesz trzymać czytelnika w niepewności i umiesz zkłonić do snucia domyslów i to właśnie bardzo lubię w tym blogu. Umiesz rozłożyć wszystko na rozdziały i mimo że dzieję się dużo nie wrzucasz wszystkiego na raz, masz pomysł na historię i konsekwentnie rozkładasz wszystko na rozdziały i pozostawiasz ten niedokończony wątek co sprawia, że chce się dalej czytać nie tylko ze względu na to, że piszesz świetnie i ta historia jest świetna, ale też dlatego, że chce się wiedzieć co dalej:D Mam nadzieję, że następny rozdział już niedługo:) I życzę oczywiście weny, weny i jeszcze raz weny:) czas i cierpliwość też się przydadzą, ale jak jest wena to reszta się znajdzie:p

    Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło, że tak postrzegasz moje opowiadanie :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Wybacz że z tak wielkim opóźnieniem;*
    Tak długo czekałam na ten rozdział i jak wiele zawarłaś w nim emocji.
    Aż jestem pod wrażeniem i to bardzo bardzo dużym.
    Nie spodziewałam się, że ukażesz to wszystko w tak niesamowity sposób i całkowicie mnie zaskoczyłaś Marzycielko.
    No i te dramatyczne wydarzenia na końcu... czy Pansy zginęła?
    I jak zachowa się Draco?
    Co zrobi?
    Bo w końcu nie zabije Hermiony przecież ją kocha...
    Uwielbiam Twoje opowiadanie i życzę dalszej weny.
    Ach i na nowy rok wszystkiego najlepszego i powodzenia w pisaniu bloga;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, opóźnienie wynosiło tylko jeden dzień ;)
      Dziękuję Ci bardzo.
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  21. Jeju ! Nie wiem co napisać . Rozdział znakomity . Świetnie piszesz o emocjach i wgl . Gratuluje rocznicy i życzę ci dużo , dużo weny , abyś dalej pisała tak dobrze i zaskakiwała . ;) Udanego Sylwestra . ;]

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow. Tego się nie spodziewałam. Zaskoczyłaś mnie teraz pod wieloma względami, pozytywnie oczywiście ;) Po 1 - dodałaś przyjemnie długą notkę :D Po 2- świetnie ukazałaś uczucia Rona i Pansy na początku. No i 3- zakończenie...tego to już całkiem się nie spodziewałam xd Swoistym szokiem była próba zabójstwa Hermiony, ja rozumiem, że to była ta "łatwiejsza śmierć" ale, do cholery, jak można zabić kogoś kogo się kocha?! No i ta nieszczęsna Pansy... nigdy jej nie lubiłam, czasem chciałam wejść do rozdziału i jej wydrapać oczy, ale teraz jej współczułam. :( Podsumowując: rozdział absolutnie genialny, doskonały, może i najlepszy ze wszystkich na tym blogu ;) A co do rocznicy do gratuluję ci wytrwałości i takich fajnych pomysłów, i życzę tego w przyszłym i następnym roku :D Szampańskiej zabawy na Sylwestra ;)
    PS. Dzięki za komentarz na moim blogu ;) Postaram się poprawić.
    PPS. Nie mogę się doczekać następnej notki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za takie miłe słowa :)
      Właśnie o taki efekt mi chodziło - najpierw każdy z nas nie cierpiał Pansy, a teraz nieco jej współczuje.
      Pozdrawiam ciepło ^^

      Usuń
  23. Dziewczyno masz talent!!!! Wielki talent! To opowiadanie jest niesamowite!!! Bardzo ciekawe i trzymające w napięciu! Jestem strasznie ciekawa jak to wszystko potoczy sie dalej! Mam skryta nadzieje, że Draco i Hermiona będą razem! Z niecierpliwościa i utęsknieniem czekam na nastepny rodzdział...oby był równie genialny jak ten ;)
    Mam pytanie: Kiedy planujesz go ukazać?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, dziękuję bardzo, naprawdę mi miło, że tak uważasz :)
      Nowy rozdział ukaże się w ten weekend. Chyba. Bo już jest niemal gotowy, a więc nie widzę przeszkód, aby dodać go tak wcześnie ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  24. Czyżbyś nagle poczuła, że chcesz kogoś doprowadzić zawału? Bo jak tak, to prawie Ci się udało! Jeny, jak ja się wystraszyłam! Już myślałam, że Hermiona umrze, ale też zastanawiałam się co by w jakiejś sytuacji zrobił Draco. Pewnie sam by się utopił z rozpaczy. Śmierć Pansy, była w ogóle nie do przewidzenia i az się trzęsłam. Ja rozumiem, że Draco był zdenerwowany i w ogóle, ale chyba bez przesady. Hehe, teraz to się dopiero zaczną kłopoty. Morderstwo na terenie szkoły. Oj, współczuję mu.. .
    A te ostatnie słowa chłopaka... O MÓJ BOŻE !
    Czekam na nexta, życzę weny i pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wywołałam w Tobie tyle emocji ;) No, całkiem możliwe, że Draco też miałby ochotę się utopić.
      Pozdrawiam serdecznie ;*

      Usuń
  25. Niesamowite opowiadanie ;*
    Pozdrawiam ! :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej zostałaś nominowana prze zemnie do Liebster Blog Award. Link http://aphrodite--diary.blogspot.com/2013/01/liebster-blog-award_1.html

    OdpowiedzUsuń
  27. Ooo matko ! Ileż ja czekałam na tego posta ! :D

    Muszę się przyznać i przeprosić, ale wcześniej nie komentowałam Twoich wpisów, ponieważ tak się wciągnęłam, że chciałam więcej i więcej ;)

    Tak więc blog G E N I A L N Y i dziękuję Ci szczerze za niego. Wiem, że nie należy popędzać, bo wena nie przychodzi ot tak, ale z niecierpliwością wyczekuję dalszych postów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i cieszę się, że zdecydowałaś się skomentować mój blog :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  28. Przeczytałam teraz całość i to jest naprawdę świetne.
    Szkoda mi Draco, ale nie każda opowieść musi zakończyć się happy end`em. Mam nadzieję, że jednak wszystko będzie okk.
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
    Za każdym razem jak czytałam jakiegoś bloga to ktoś urywał w połowie, albo dodawał norki co 3-4 miesiące. Mam nadzieję, że u Ciebie tego nie będzie
    Naprawdę świetne. <3
    Pozdrawiam . :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo ^^
      Postaram się dodawać notki z odstępem mniejszym, niż miesiąc :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  29. O Boże! O Boże! O Boże! Tenm rozdział zwalił mnie z nóg! Nie spodziewałam się, że sprawy potoczą się tak szybko! Właściwie to nie chciałam, żeby to tego doszło, nie chciałam śmierci nikogo z bohaterów. A tu niespodzianka! Draco zamordował Pansy?! Szkoda mi jej. Nigdy jej nie lubiłam, ale nie zasługiwała na taki los. Skoro Hermiona już wie o planach Dracona, to na pewno nie będzie bierna i nie da się tak łatwo zabić.

    OdpowiedzUsuń
  30. Pisz następny rozdział, bo jak nie, ty ZAMORDUJĘ!

    OdpowiedzUsuń
  31. Po ochłonięciu. Widać parę wad. W pisowni (istnieje takie słowo jak luniczne? ooo, nie wiedziałam), ale głownie w treści. Nie pasuje mi to, że Draco jednak zdecydował się na zabicie Hermiony i ten jego uśmiech, z którym mówił ostatnie zdanie.. Choć jego wytrzymałość psychiczna jest ograniczona, fakt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz ;)
      Tak, rozumiem, że pod wpływem emocji nieco inaczej się myśli i koloryzuje wszystko, a więc doceniam Twoją szczerość. Tylko, że nigdzie nie użyłam słowa ,,luniczne''. Może chodziło Ci o lutniową noc?
      No i cóż, wiem, że czyn Dracona nie był szlachetny, ale hej, przypominam, że to jest Ślizgon. Już i tak nieźle podeptałam kanon, więc nie mogłam zrobić z niego drugiego bohaterskiego Harry'ego. I masz rację, jego psychika już nieco wysiada, ale to chyba nie jest bezpodstawne.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  32. Blog zajebisty, powtarzam zajebisty !!!! Najlepszy jaki dotąd czytałam :)Z niecierpliwością czekam na kolejną notkę!!! ;) zapraszam na swój: http://szlama-arystokrata-plan-przeznaczenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Marzycielko, kiedy będzie nn ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo fajny rozdział. Szybko się czyta ;)
    Jestem zaskoczona Twoim talentem, nie spodziewałam się, że ktoś może tak genialnie pisać! ^^
    Niczego tutaj nie brakuje. Wygląd - extra. Treść bloga - super. Szkoda, że trafiłam na niego tak późno. ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie. Dopiero zaczynam i chciałabym się dowiedzieć co inni o mnie myślą :)
    http://elena-damon-inna-historia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Nienienie, to nie będzie Miona. To nie może być Miona. To nie jest możliwe.
    Mam nadzieję, że ona go zrozumie i wybaczy mu. Ron musi jeszcze duuużo odpracować.
    Swoją drogą, ucięłaś w idealnym momencie, chociaż osobiście mam ochotę cię za to udusić :) Notka trochę krótka.
    Pozdrawiam,
    Cammelia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :)
      Krótka? Are you kidding me? Najdłuższa chyba na tym blogu, ale cieszę się, że Was nie znudziłam.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  36. Szczerze mówiąc, to ja osobiście uważam,że Hermiona nie powinna tak po prostu wybaczyć chłopakowi. Do diabła przecież on ją dusił i zapewne gdyby sama się nie obroniła doprowadziłby sprawę do końca i wykończył ją. A poza tym nie wyobrażam sobie,by poczciwa,odważna,honorowa i prawa gryfonka nie zareagowała na to,że Draco zabił Parkinson, cholera, czy działał pod wpływem emocji, strachu czy szoku to nadal jest morderstwo, prawda? Mam nadzieję,że Hermiona po tym co widziała nie rzuci się od razu Malfoyowi na szyję i wszystko będzie oki. Przecież ta rozsądna gryfonka nie może tak po prostu udawać,że nic się nie stało , nawet pomimo tego,że bardzo go kocha to tak bardzo zaślepiona chyba nie jest,prawda?
    A tak w ogóle to rozdaił bardzo dobrze napisany i zaskakujący. Czekam na next mam nadzieję,że już dziś.
    Pozdrawiam
    Lilu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Hermiona to dość łatwowierna istotka, więc nie spodziewałabym się po niej zbyt dużego potępienia względem Dracona, a raczej chęci wsparcia go w trudnej sytuacji. Oczywiście to nie znaczy, że zapomni o całej sprawie ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  37. świetny blog!
    mam do Ciebie prośbę :)
    zlajkujesz moją stronę ?
    zdjęcia też możesz.
    mając dużą liczbę like mogę wygrać warsztaty fotograficzne, a to moje marzenie.
    pomożesz je spełnić ?

    https://www.facebook.com/pages/Marlena-Pi%C4%85tek-fotografie/113163832189702

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia marzeniami, ale to nie jest odpowiednie miejsce na spam.

      Usuń
  38. Zajebisty blog!
    Kiedy będzie następny rozdział? Ciekawośc mnie zżera a ty karzesz nam tak długo czekac!!!
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwościa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nowy rozdział pojawi się już jutro.

      Usuń
  39. wstaw już ten rozdział ! błaaaaagaaam ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że zwlekam z nim cały tydzień, wybaczcie. Jutro już na stówę się pojawi :D

      Usuń
  40. Rozdzial po prostu wspaniały! Bardzo mi sie podoba twój styl pisania. W kazdym rozdziale dzieje sie cos ciekawego. Oby tak dalej. Proooosze, wstaw nastepny rozdzial jak najszybciej! :D Uwielbiam ten blog :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten rozdział podoba mi się najbardziej ze wszystkich! Świetny jest. :)

    Skava.

    OdpowiedzUsuń
  42. Czekam, czekam i sie nie mogę doczekac nastepnego rozdzialu...
    Ten blog jest strasznie interesujący a ty karzesz tak dlugo czekać. Podobno juz wczoraj miałas wstawic nst. notatkę, a jakos jej nie widzę.
    Błagam nie każ nam czekac w nieskończoność!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Dzisiaj strasznie mi się nudziło. Po trzech godzinach spędzonych na fb i innych stronach, zdecydowałam się, by coś poczytać. Kocham wątek Dramione, a że nie było nowej notki na (jak do dzisiaj) jedynym blogu o Dramione, jaki czytałam, wpisałam w googlach i wybrałam pierwszy blog, jaki mi wyskoczył. Padło na twój. Już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że przeczytam wszystkie rozdziały umieszczone na tym blogu ;). Dziewczyno, muszę powiedzieć, że masz ogromny talent ;) !! Pięknie opisujesz przygody Hermiony i Dracona :). Jedynym minusem jest to, że rozdziały są troche krótkie, ale może to już jest moje przyzwyczajenie do drugiego czytanego Dramione, gdzie jeden rozdział jest taki, jak twoje 10. Jednak ten 24 rozdział, był najlepszy, dłuższy, i bardzo interesujący ;). Już nie mogę doczekać się na kolejny !! :D Mam nadzieję, że pojawi się już niedługo (widziałam, że obiecałaś, że dodasz już w tamtym tygodniu, ale widocznie coś Ci przeszkodziło :/) Postanowiłam, że od dzisiaj zostanę tu już do końca ;). Co tydzień będę sprawdzać, czy nie pojawiła się jakaś notka (choć widzę, że posty są tak średnio co 2 tygodnie ;) ). Mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać tej historii i nie przerwiesz jej w połowie. Życzę weny, ogromnej weny, byś mogła tworzyć jeszcze dłuższe, pełne fantazji rozdziały ;).
    Pozdrawiam,
    Polla ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Sevi ale tak naprawdę Basia23 stycznia 2014 20:18

    COOO??? czy Draco naprawdę zamierza zabić Hermionę????
    natropiepottera.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  45. Matko !? :o Draco morderca ?! chciał zabić Hermione?! ale wstrząsający rozdział ! jestem okropnie ciekawa jaką decyzje podejmie ... Ogółem mówiąc twój styl pisania jest cudowny!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy