INFORMACJA



Zapraszam was do siebie na Facebooku :)

NOWE OPOWIADANIE, ZAPRASZAM :)

niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 30: Dorosnąć

Kropla deszczu - delikatna, zadziwiająco ciepła, prześlizgująca się po jej policzku.
Hermiona rozchyliła sklejone słodkim snem powieki, chcąc zetrzeć mokrą strużkę, gdy wtem jej palce natrafiły na dłoń – ze zdumieniem zrozumiała, że przyjemny dotyk, który czuła na sobie przez najbliższą chwilę, należał do pochylającego się nad nią chłopaka.
Obydwoje leżeli w splątanej przez ich igraszki pościeli, a na nagie ciała zakochanych padały promienie wchodzącego słońca. Wsparty na łokciu i mający na głowie zabawne siano z włosów Draco muskał palcem jej policzek, a robił to z taką delikatnością, jak gdyby jej skóra została utkana z jedwabiu. W jego oczach lśniły rozluźnione drobinki czułości.
Hermiona półprzytomnie przyciągnęła do ust jego dłoń i złożyła na niej słodki pocałunek.
- Wiesz, że jesteś wspaniała? – spytał cicho Ślizgon, kiedy otrząsł się ze zdumienia jej gestem. Teraz spoglądał w oczy dziewczyny z lekkim uśmiechem zachwytu na wargach. Ona również czuła w sobie potęgę błogości i zadowolenia. Zeszła noc zesłała na nią ogień siły. Tak bardzo się cieszyła, że wreszcie mogła skosztować całego Dracona.
- Wiesz, że cię kocham? – Ujęła jego twarz i musnęła jego usta. Chłopak westchnął z radości, przyciągając ją bliżej do siebie. Przywarła do jego ciała, wdychając zapach miętowego szamponu, którym było przesiąknięte. Draco poczuł, że cudownie jest trzymać ją tak niedaleko swojego bijącego z pragnienia serca.
Jeszcze przez chwilę.


Rozstanie nie było łatwe. Sądzili, że po utonięciu w swoich ramionach na całą noc, będą czuli się lżej, szeptając pożegnanie w blasku poranka. Ale tak się nie stało. Te wspólne chwile jedynie ich rozpaliły. Hermiona nie miała zamiaru puszczać jego bladych dłoni – chyba wolała już śmierć. Draco również ociągał się z odwróceniem się do niej plecami. Przez dłuższy moment trzymali się za ręce i wpatrywali się w swoje oczy, jakby cały świat poza nimi przestał istnieć.
Druella chrząknęła znacząco. Jej również serce się krajało na myśl o rozłące tych zakochanych gołąbków, jednakże zdawała sobie sprawę, że jej wnuk musi jak najszybciej wrócić do domu. Już i tak balansował na granicy.
Para pocałowała się po raz ostatni, ocierając sobie nawzajem z policzków łzy.
- Wróć do mnie – poprosiła ledwo dosłyszalnym szeptem dziewczyna. Blondyn usiłował ułożyć usta w uśmiech. Szło mu tak dobrze jak z posklejaniem rozbitej porcelany.
- Póki nie przyjdzie śmierć, pamiętasz? – odpowiedział, nie szczędząc czułości, a potem skinął głową stojącej na progu babci i rozpoczął teleportowanie się do domu. Serce Hermiony uderzyło głucho w momencie, w którym sylwetka chłopaka przeszła ze stadium zamazanego cienia do rozpłynięcia.
- Będę pamiętać – szepnęła do siebie, zaciskając dłonie z tęsknoty.
- Nie warto już tutaj sterczeć. – Druella położyła szczupłą dłoń na jej ramieniu. – Teraz możesz jedynie żywić się nadzieją.
Hermiona skinęła powoli głową i posłusznie weszła do środka. Miała wrażenie, że w jej sercu narasta ponura tęsknota.
- Czy mi się wydawało, czy dopełniliście wasz związek? – spytała tymczasem pani Black z żartobliwym uśmiechem, chcąc rozweselić podopieczną. Nie do końca jej się to udało, ponieważ policzki dziewczyny zabarwiły się na różowo, a ona sama wykonała nerwowy ruch dłonią. Głupio się czuła przy poruszeniu tej kwestii przy osobie dorosłej i to jeszcze tak poważniej jak Druella.
- Można tak powiedzieć – mruknęła skrępowana, ale na wspomnienie pocałunków Dracona poczuła się odrobinkę lżej.


W kręgach śmierciożerców zwykło się mówić, że pierwsze morderstwo zawsze przychodzi najtrudniej. Ale kiedy już przełamie się w sobie pewną barierę, dalsze zbrodnie idą jak po maśle.
Draconowi nie wydawało się, aby zdołał przywyknąć do zabijania już po pierwszym razie. Jednakże… kto tam wie?
Okoliczności stania się katem pamiętał jak przez mgłę. Wiedział, że ojciec zabrał go na misję wraz z dwoma swoimi kolegami. Wlókł się gdzieś z tyłu w ciemnościach nocy i nie mógł poskromić drżenia w kolanach. W końcu dotarli do kryjówki ofiar – starej, drewnianej szopy, której drzwi za sprawą zaklęcia rozpadły się niezwykle łatwo. Potem były już tylko wystraszone krzyki. Śmierciożercy wywlekli z wnętrza szopy całą rodzinę – przeklinającego ojca, płaczącą matkę i córkę, która wydawała się zbyt przerażona, aby wydusić z siebie jakąś gwałtowniejszą reakcję.
Draco nie pamiętał ich twarzy. Pozostali śmierciożercy zajęli się dorosłymi buntownikami, których posądzali o propagowanie sprzeciwu wobec zasad Czarnego Pana. On miał zabić tę dziewczynę. Dopiero w momencie, kiedy trzymał wycelowaną w nią różdżkę i spoglądał w jej bezdennie zlęknione oczy, ocknął się. Dotarło do niego, że to wcale nie jest koszmar, że naprawdę znalazł się w takim położeniu i nikt nie jest w stanie mu pomóc. Na domiar złego obok niego stał Lucjusz z wyczekującą miną, a w dali rozbrzmiewały krzyki torturowanych rodziców.
- Ta mała na nic nam się nie przyda. Zabij ją – powiedział ojciec tonem, który ciął nieczułością. Czy Draco miał jakiś wybór? Czy mógłby oddać życie za nieznajomą dziewczynę, którą i tak czeka śmierć z rąk innego śmierciożercy? Czy w imię i tak już splamionego honoru był gotów zginąć?
Nie. On musiał żyć. Musiał brać oddechy zatrutego śmiercią powietrza, aby móc ponownie ujrzeć Hermionę, wpleść palce w jej kręcone kosmyki i poczuć jej ciepło. Aby nie sprawić jej kolejnej dawki bólu. Aby dopełnić niewypowiedzianej przysięgi, że wróci do niej.
Dziewczyna leżała na trawie z twarzą bladą jak trup i szeroko otworzonymi oczami. Poruszała ustami w cichym błaganiu, a jej jasne kosmyki przylgnęły do spoconej twarzy. Ile mogła mieć lat? Dwadzieścia? Nie wyglądała wiele starzej od Hermiony.
To porównanie sprawiło, że różdżka w jego dłoni zadrżała.
- Długo każesz mi jeszcze czekać? Zrób to jak mężczyzna! – warknął Lucjusz, któremu kończyła się cierpliwość. Dziewczyna pisnęła protestująco. Draco wziął głęboki oddech.
Pierwsze morderstwo zawsze przychodzi najtrudniej.
- Avada Kedavra! – zawołał dość cicho, jakby natężenie głosu mogło uratować tę nieszczęśnicę. Niestety. Zielone zaklęcie nie chybiło, odbierając dziewczynie życie. Z urwanym krzykiem opadła na trawę. Więcej się już nie poruszyła.
Morderstwo smakowało inaczej niż za pierwszym razem. Kiedy zabijał Pansy, robił to pod wpływem emocji, a jej upadające bez ducha ciało wydawało się utkane z iluzji. Wówczas prawda uderzyła w niego znacznie później. Tak samo jak i wina. Uczepił się jednak świadomości, że nie zrobił tego specjalnie, że wcale nie chciał, że to był jedynie wypadek.
Teraz już nie mógł wmówić sobie podobnych rzeczy. Zabił tę biedną dziewczynę z ciążącym coraz bardziej poczuciem wagi swojego czynu. Co prawda działał pod przymusem, ale dobrze wiedział, co się stanie, gdy wypowie zaklęcie.
Opuścił różdżkę, starając się powstrzymać łzy, aby zadowolić ojca. Lucjusz westchnął.
- Liczę, że następnym razem zadziałasz szybciej – mruknął tylko i minął zwłoki, kierując się w stronę swoich kolegów. Krzyki buntowników już ustały.
- Na pewno – odparł Draco przez zaciśnięte zęby i jeszcze przez moment wpatrywał się w nieruchomą ofiarę. Zapragnął wziąć ją w ramiona, błagać o przebaczenie, a następnie pochować w ziemi, aby zachowała choć resztki godności. Jednakże nie ruszył się z miejsca. Ojciec by tego nie pochwalił. Zresztą bał się dotknąć ciała, które ostygło z jego winy.
Zamykając wilgotne oczy, obrócił się z łopotem czarnej peleryny śmierciożercy.
Zabawne. Kiedy kochał się z Hermioną, czuł, że dojrzewa, jednak dopiero teraz zrozumiał, że stał się mężczyzną.


Hermiona, opierając się o kafelkową ścianę łazienki, wpatrywała się nie do końca przytomnie w trzymany w dłoni test ciążowy. Wynik okazał się pozytywny. Czy naprawdę stało się to, o czym myślała z poruszeniem przez kilka ostatnich tygodni?
Początkowo bagatelizowała objawy. Strata apetytu i zmienny humor dało się przecież wpisać pod wytłumaczenie tęsknoty za ukochanym. Zatrzymanie miesiączki też… do czasu. Minęły już dwa miesiące, odkąd Draco wypełnił ją swoim nasieniem, a wiele czynników wskazywało na to, że powyższe nasienie przerodziło się w zarodek.
- I jak? – Do łazienki weszła Druella. Miała napięte mięśnie twarzy, ale trudno było określić, jaki ma stosunek do całej sprawy. Wczoraj specjalnie pobiegła do pobliskiej apteki po test ciążowy.
- Jestem… Będę mamą – wyszeptała dziewczyna, podziwiając dźwięk wypowiedzianych słów. Jej oczy błyszczały jak gwiazdy, a ona sama niemal drżała z podniecenia.
Pani Black zmarszczyła brwi i skinęła głową. Widać już wcześniej brała pod uwagę tę opcję, w przeciwieństwie do Hermiony, której świadomość zapłodnienia jakoś uciekła. Kiedy spędzała tę cudowną noc z Draconem, nie potrafiła myśleć o konsekwencjach. Po prostu poddała się chwili. Jej głowa cały czas była wypełniona twarzą ukochanego, nic więc dziwnego, że zapomniała o ważnym szczególe.
Aż miała ochotę uderzyć czołem w ścianę za tę nieuwagę. Jak mogła nie pomyśleć o owocu miłości? I ktoś kiedyś nazwał ją mądrą?
Dotknęła okrytego koszulką brzucha, w którym wyczuwała minimalne zaokrąglenie.
- Czy to nie wspaniałe? Urodzę Draconowi dziecko! – wykrzyknęła z szerokim uśmiechem. Czuła się, jakby ktoś nagle namalował jasną smugę na szarym płótnie jej obecnego życia.
- Tak, ale pamiętaj, że spadł na ciebie również obowiązek. Moim zdaniem powinniście poczekać. – Druella przybrała surowszego wyrazu twarzy, za którym kryła się troska. - Ciąża w czasach wojny ani trochę nie jest pożądana. Wiąże się z tym niewyobrażalne ryzyko. Dla ciebie i dla niego.
- Nie usunę go! – Hermiona aż się cofnęła. Oczywiście rozumiała, że obecne czasy są wyjątkowo niefortunne dla małych dzieci. Bolała ją myśl, że jej kruszyna może stracić rodziców albo być narażona na niebezpieczeństwo. Jednakże nie mogła odebrać daru życia, które natchnęła miłość. Obiecała sobie, że jeśli zajdzie potrzeba, umrze z tysiącem ,,włóczni’’ w ciele, aby tylko ochronić swojego potomka.
To dziwne. Dopiero niedawno zrozumiała, że będzie miała dziecko, ale już zdążyła obdarzyć je uczuciem. Nie było dla niej jedynie obcym obiektem, który nagle pojawił się w jej macicy. Nie. To była cząstka niej, podarunek od ukochanego, jej drugie serce. 
- Nie to miałam na myśli. Co się stało, to się nie odstanie. – Ton kobiety złagodniał; najwyraźniej ta przejęła się iskierkami determinacji w oczach podopiecznej. - Oczywiście możesz liczyć na moją pomoc. Urodziłam trójkę córek i wiem co nieco o ciąży.
- Dziękuję. – Twarz Hermiony rozświetlił uśmiech ulgi. - Muszę powiadomić Draco.
- Nie. Przynajmniej nie teraz. To nie będzie bezpieczne.
- Racja. – Dziewczyna spuściła głowę. W tej chwili najbardziej żałowała tego, że jej ukochany gdzieś tam jest pośród cieni rezydencji Malfoyów i nie ma pojęcia, jaka łaska spłynęła na ich oboje. Zacisnęła lekko pięści. - Ale kiedyś z pewnością się dowie. Na pewno także się ucieszy.



Czas potrafi się niemiłosiernie dłużyć. Teraz Hermiona podwójnie odczuwała ślamazarnie przesuwające się wskazówki zegara. Wszystko sprowadzało się do czekania – na koniec wojny, na spotkanie z Draco, na poród. Z tą różnicą, że te dwa pierwsze były jedynie rozmazanymi plamami na odległym horyzoncie, a kwestia ostatnia przybliżała się z każdym dniem i napawała dziewczynę nową siłą.
Nie zawsze było łatwo. Co prawda mieszkanie pod dachem pani Black z nieprzyjemnego przymusu zmieniło się w przyjazną gościnę, jednakże brak dostępu do najbliższych skutecznie potrafił wywołać obłęd. Hermiona, póki co, całkiem nieźle się trzymała. Starała się unikać wizyt na pamiętnej polance, aby nie stwarzać okazji do załamania się. Co jej przyjdzie z łapania cieni przeszłości? Musiała skupić się na chwili obecnej. I przyszłej. Czasem tylko pod osłoną nocy, z twarzą przyciśniętą do poduszki, upuszczała kilka łez tęsknoty czy troski. Jednak za dnia starała się nie narzekać i nie biadolić. Swoje zmartwienia zamykała w sercu i zaprawiała je tynkiem nadziei z powodu dziecka. To ono wykształciło w niej taki hardy charakter. Wiedziała, że musi być silna, by móc nad nim czuwać. Miała wrażenie, że gdy tylko ujrzy pierwszy uśmiech małego, wszystkie trudy zaleje słodycz.
Ciągnące się czekanie zabijała pisaniem książki. Kiedyś, kiedy jeszcze chodziła do szkoły – wydawało jej się niemal, że było to w innym życiu – zaczęła skrobać w zeszycie powieść o upartej arystokratce i szacunku wobec skrzatów. Przez te wszystkie wydarzenia zapał do kontynuacji gdzieś się ulotnił, jednak teraz, gdy nie miała nic innego do roboty i całe dnie mogła spędzać nad powieścią, wznowiła tworzenie. Teraz jej spojrzenie na świat uległo zmianie, tak samo jak styl. Wcześniej pisała podniośle i z jakąś delikatną nutą, obecnie nie szczędziła goryczy czy ironii. Musiała przyznać, że to było jak jakiś rodzaj terapii. Swój żal wylewała z siebie na kartki.
Druella była dość zaskoczona pasją dziewczyny, ale zaraz doszła do wniosku, że chętnie przeczytałaby książkę autorstwa Hermiony. Czasem nawet siadała obok niej i podsuwała jakieś podpowiedzi lub korygowała błędy. Panna Granger była jej za to wdzięczna. Musiała przyznać, że we dwójkę tworzyły całkiem udany zespół. Naprawdę polubiła tę kobietę. Stała się ona dla niej jak własna babcia… a chwilami niemal jak matka, której tak było jej brak. Coraz częściej ze sobą rozmawiały, zwierzały się i śmiały. Hermiona była pewna, że los, który pokierował ją do tego domu, okazał łaskawość. Zaczynała mieć nadzieję, że nie tylko w tej kwestii.
Brzuch stawał się coraz bardziej zaokrąglony. Hermiona lubiła masować go dłonią, niemal czując ciepło ciała znajdującego się pod skórą dziecka. Godzinami potrafiła snuć wyobrażenia dotyczące swojego maleństwa. Czy urodzi się zdrowe? Jaką będzie miało płeć? Po kim odziedziczy kolor włosów i oczu? Czy będzie często hałasowało i płakało, czy też będzie spokojne i uśmiechnięte? Nad kwestią imienia również zastanawiała się kilkakrotnie. Wiedziała, że wyboru musi dokonać sama. Czuła, że to trochę niesprawiedliwe, iż Draco nie przyłoży do tego ręki; nie będą wspólnie dyskutować i dopasowywać imię. Liczyła więc, że jej decyzja mu się spodoba.
Poranne wymioty już nie wywoływały w niej zaskoczenia. Bywało też tak, że przez pół nocy nie mogła zasnąć. Nie dawała się jednak pokonać zmęczeniu. Druella codziennie parzyła jej specjalne zioła, dzięki którym dziewczyna dostawała nową porcję energii. Po jakimś czasie zaczęła odczuwać delikatne ruchy i kopniaki małych nóżek wymierzone w wewnętrzną ścianę jej brzucha. Nie było to nieprzyjemne.


Pewnego dnia Hermionę zbudził ból promieniujący z podbrzusza. Wiedziała, że był zbyt duży, aby go zignorować. W dodatku chwilami niepokojąco kręciło jej się w głowie. Kiedy Druella się o tym dowiedziała, natychmiast zadzwoniła do szpitala. Wyjście na świat, nawet wypełniony jedynie mugolami, wydawało się niebezpieczne. Jednakże nie mogły tego uniknąć. Obieranie porodu przez niewykfalifikowaną osobę mogło narazić życie matki i dziecka. Dlatego Hermiona została położona na mugolskiej sali szpitalnej, licząc na to, że nie napotka żadnego czarodzieja. Jakiś czas wcześniej Druella stworzyła jej fałszywy dowód osobisty. Dla personelu placówki nazywała się Anne Black, a kobieta, która ją odwiedzała i trzymała za rękę, była jej matką.
Po dwóch dniach doszło do wyczekiwanej mety. Hermionie odeszły wody płodowe, a lekarze przygotowali ją do porodu. Nie było łatwo. Leżała rozkraczona na łóżku, a zgromadzeni wokół niej ludzie w zielonych strojach coś do niej wołali, karząc przeć. Czuła piekący ból i zapach perlącego się na całej powierzchni jej ciała potu, słyszała swoje zawodzenie i zapach krwi. Jej myśli gdzieś się rozpierzchły pod podmuchem cierpienia. Ledwo mogła skupić się na wyobrażeniu dziecka, które zaraz miało wydostać się spomiędzy jej ud i po raz pierwszy zaczerpnąć powietrza tego świata.
Te dziewięć miesięcy czekania niejednokrotnie jej się dłużyły, a teraz zdawały się być tylko niewyraźnymi plamami. Liczyła się przyszłość.
Wreszcie się udało. Ból opadł. Hermiona opadła natomiast na materac, usiłując odzyskać oddech. Biała koszulka przylgnęła do jej ciała. Przez moment zatraciła się w majaczącej w dali ciemności, potem jednak skupiła wzrok na położnej, która trzymała w rękach małe ciałko zawinięte w szary koc. Oczy brązowowłosej rozszerzyły się z zachwytu. Jej dziecko wyglądało jak umalowana krwią laleczka. Nie mogła uwierzyć, że naprawdę została matką tej kruchej istotki.  
- To dziewczynka – szepnęła ciepło położona, a na bladych ustach Hermiony zalśnił uśmiech. 


Sama się sobie dziwię, że nowy rozdział pojawił się tak szybko, ale trzeba kuć wenę, póki gorąca ;) Wyszedł dość krótki, ale chciałam urwać go w tym momencie. Myślę, że ciąża nie była taka trudna do przewidzenia i liczę, że mimo wszystko ciekawie poprowadzę ten wątek. Przepraszam za ogólnikowy opis przebiegu ciąży i porodu - jestem zielona w tych sprawach. 
Postaram się, aby następna notka także ukazała się w miarę szybko. 
Co tu jeszcze, kochani? Wakacje! Życzę wspaniałego wypoczynku ^^ Jedziecie gdzieś?


49 komentarzy:

  1. A teraz niech mi mój blogroll wyjaśni czemu ja nie wiem o jakiejś połowie rozdziałów?? Muszę to niezwłocznie nadrobić. A akurat miałam zapytać czemu nie piszesz... -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że nie tylko u mnie szwankuje to cholerstwo...

      Usuń
    2. Szwankuje wam? Niedobrze. Mam nadzieję, że blogspot nie pogrąży się w awariach jak onet.
      W każdym razie cieszę się, że o mnie nie zapomniałaś, Annalice. Muszę się przyznać, że ja już przestałam śledzić Twojego bloga. Najmocniej Cię przepraszam, po prostu gdzieś mi umknął w tłoku, a teraz jestem w takim okresie, gdzie przeczytanie jednego rozdziału odbiera mi sporo energii. W każdym razie powodzenia w nadrabianiu ^^ Nie będzie to łatwe, bo zamierzam dodawać rozdziały trochę częściej niż ostatnio.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Jeju o.O Mają se dziecko !!! wow jeju szybko kolejny dawaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak w ogóle to założyłam bloga i byłabym bardzo wdzięczna gdybyś na niego weszła i powiadamiała mnie o nowych notkach http://victoria-baker-gordon.blogspot.com/

      Usuń
    2. Jasne, mogę Cię powiadamiać. Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  3. rozdział zaskakujący, może nie będę jedyna kiedy napiszę, że ciąży się nie spodziewałam... z reguły jakoś udaje się im tego uniknąć ;) mam nadzieję, że nowy rozdział będzie w niedługim odstępie czasowym buziaki dla ciebie i wyjątkowo aktywnej koleżanki- weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za komentarz :) O, chociaż jedna osoba, którą zaskoczyłam. Nowy rozdział ciągle się tworzy, ale postaram się, aby pojawił się do tygodnia ;)

      Usuń
  4. Jejku, no się popłakałam :C
    Tak to wszystko piękne że ło jejku :D
    No i co się działo z Draco przez te 9 miesięcy? :o
    Jestem strasznie ciekawa ich spotkania i zapewne zdziwienia Draco że ma córeczkę :3
    No, to ja następny rozdział poproszę za 3 dni :D
    No i wakacje.. Łiiiii xd Jakoś nie mogę w to nadal uwierzyc ;)
    Rozstanie z moją klasą było straaasznie trudne, ryczałam jak nie wiem, tym bardziej że idę do liceum do innego miasta ;c
    A czy gdzieś jade? Narazie nie :D
    Kochana, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział , w którym (mam nadzieje) Draco i Hermiona się spotkają :3
    droga-do-milosci.blogspot.com/

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak to odebrałaś :) Cóż, Dracona postanowiłam zostawić w ukryciu na te 9 miesięcy, ale kiedy już z powrotem wejdzie na scenę, wszystko się wyjaśni. I mogę zdradzić, że spotkają się już w następnym rozdziale.
      Ja też w tym roku musiałam się rozstać z moją klasą - też idę do liceum. Przyznam, że będę tęskniła ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Nie no rozdział mnie oczarował jest po prostu cudowny ♥
    Mam nadzieję, że nowy pojawi się jak najszybciej :D
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^
      Nie umiem podać daty kolejnego, ale postaram się, abyście nie musieli długo czekać.

      Usuń
  6. Rozdział ŚWIETNY! Nie spodziewałam się ciąży, ponieważ w wielu przypadkach udaje się jej uniknąć ale i tak ŚWIETNY! <3
    Zapraszam do siebie: http://dramione-diabelskie-uczucie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ Musiałam dać Mionie dziecko teraz, ponieważ będzie to miało znaczny wpływ na dalsze wydarzenia.

      Usuń
  7. aaa... zajebiaszczy rozdział !!!
    mam nadzieje że wszystko potoczy się szczęśliwie ;]
    że Miona i Draco w końcu się spotkają ;)
    Nieźle wymyśliłaś z tą ciążą ;)
    czekam na kolejny ;)
    ~Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię i pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Tego ze Hermiona może być w ciąży spodziewałam się ale i tak nie obyło się bez małego zaskoczenia ;) rozdział cudooo :D i ciekawe co dalej, błagam niech ta wojna siw juz konczy :kończy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) Niestety wojna jeszcze trochę potrwa, ale zapomniałam powiedzieć, że Miona urodziła dziecko w kwietniu - a zatem wielka bitwa o Hogwart już za miesiąc.

      Usuń
  9. Ale to wspaniale kochana.
    I zaskoczyłaś mnie bardzo.
    Przede wszystkim byłam niezwykle poruszona fragmentem, gdy Draco zmuszony był do zabicia tamtej dziewczyny.
    Naprawdę aż mi serce krajało się, gdy czytałam to.
    Niemal wyobraziłam sobie jak musiał się z tym czuć.
    Pokazałaś to w tak fantastyczny sposób.

    Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem okazała się ciąża Hermiony.
    Nie spodziewałam się tylko że tak szybko nastąpi poród.
    Czuje że końcówką zaskoczysz nas wszystkich, ale mam nadzieję że dasz im odrobinę szczęścia.
    po tym, co przeszli od początku do końca uważam, że zasługują na to.

    Kurczę będzie mi brakować tego opowiadania.
    I czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przejęłaś się tym fragmentem z morderstwem. Chciałam wywołać właśnie takie emocje, bo to chyba mój ulubiony moment z tego rozdziału ;)
      Wiem, dowiedzenie się o ciąży i poród w tej samej notce jest trochę za szybkie, ale uznałam, że nie ma po co opisywać szerzej przesiadującej z zaokrąglonym brzuchem Hermiony. Natomiast los Draco specjalnie na razie zataiłam ;)
      Też uważam, że Draco i Miona zasługują na szczęście po tym, co przeszli. Uwzględnię to w zakończeniu ;)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  10. O wow :D
    Pomysł z ciążą już gdzieś mi świtał, ale nie spodziewałam się, że całe 9 miesięcy zawrzesz w jednym rozdziale. Nawet myślałam, że poród będzie dopiero po wojnie. No właśnie, w następnym rozdziale mogłabyś opisać trochę co się dzieje na tych frontach wojennych. Teraz kiedy pojawił się dzidziuś cholernie pragnę szczęśliwego zakończenia historii, przecież słodka dzidzia nie może potem wychowywać się bez rodziców ;__;
    No i jestem strasznie ciekawa jakie to imię jej wymyślisz :D

    Pozdrawiam, buziaki. No i udanych wakacji ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak to pisałam powyżej - nie widziałam konieczności rozdzielenia tych 9 miesięcy, kiedy wszystko sprowadzało się jedynie do siedzenia u Druelli i czekania.
      O wojnie na pewno będzie wspomniane w kolejnej notce, aczkolwiek ogólny zarys powinien być wam już znany z książki - większość wydarzeń pozostaje u mnie ta sama.
      Imię dla dziewczynki nie będzie przypadkowe ;)
      Dziękuję za opinię i pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Łoo, mają córeczkę! ;3
    Ale fajnie. Czekam na spotkanie Draco z Hermioną. :)

    Dużo weny,
    Avada ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawe opowiadanie :) Zajrzysz ? http://blogpewnegoludka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam - tylko po to, aby zobaczyć, jaki też blog prowadzi bezwstydny spamiarz.

      Usuń
  13. Czesc !
    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
    Ale żeś Nas zaskoczyła ! Serio? Ciąża?
    Ty jesteś genialna !
    Hermiona i Draco mają dzidzie ! O.o Wow!
    Wybacz, ale nadal to do mnie nie dociera xD ;)
    Ci powiem, że szybka jesteś. W jeden rozdział wrzuciłaś 9 miesięcy, czyli poród i jeszcze ciążę na dodatek ! :)
    Super !
    Szczerze mówiąc ja tak samo, jak Hermiona zapomniałam o skutkach stosunku bez zabezpieczenia. Kiedy opisywałaś to scene to w ogóle nie myślałam, że Granger może zajść w ciążę. A tu o! Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś ;)
    Jeju, co ten Draco tam robi tyle czasu nie dając znaku życia ? O.o Przeraża mnie to. On przecież nawet nie wie, że ma córkę!
    Jeju, Oni to serio nie mają łatwego życia ;(
    Bardzo podobała mi się scena porodu, mimo Twojego stwierdzenia, że jesteś zielona w te klocki xD
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, życzę weny i pozdrawiam ^^
    PS. Zapraszam serdecznie na nowy rozdział :) Nareszcie !
    titanic-by-melodia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :)
      Wiem, że szybko to rozegrałam, może nawet za szybko, ale cóż, chcę jak najszybciej przejść do mety.
      O Draconie dowiecie się niebawem ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Witaj.
    Sama nie wiem właściwie, czemu jeszcze nie skomentowałam. Przeczytałam przecież rozdział dobre kilka dni temu. Lenistwo? Być może. Zabieram się więc za komentarz :)
    Nie byłam zdziwiona ciążą Hermiony, ale wydaję mi się, że tylko dlatego, iż byłam na to przygotowana. Tak to pewnie zaliczyłabym niezłe "zdziwko" :P
    Jednak zaskoczył mnie fakt, że zmieściłaś w tym raczej krótkim rozdziale aż dziewięć miesięcy życia. Rozumiem, że nie miałaś ochoty tego wszystkiego opisywać, jednak byłam troszkę zadziwiona :)
    No i Hermiona urodziła śliczną dziewczynkę... Zastanawiam się czy mała odegra jakąś rolę w tej historii, czy po prostu będzie. Może pomoże w pokonaniu Voldemorta w jakiś sposób? ;) Nie, teraz wymyślam, ale ciekawi mnie jak dalej się to potoczy.
    Podobało mi się opisanie pożegnania zakochanych, było to bardzo prawdziwe, romantyczne i jednocześnie smutne.
    No ja myślę, że jesteś zielona w tych sprawach! :P Tak czy siak, pomimo wiedzy na temat przebiegu ciąży, opisałaś wszystko dobrze i realistycznie.
    Jedyne co mnie irytuje, to czcionka. Jest jakaś wielka i odbiera estetyki... Tak mi się przynajmniej wydaję. Ale cieszę się, że dbasz o wzrok czytelników :D
    Całuję serdecznie i czekam na nowy post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :P Cieszę się, że Ci się podobało.
      Nie martw się, też tak czasem mam z tym lenistwem ;)
      ,,Zdziwko'' O_o
      Już to gdzieś pisałam powyżej - co mogłaby robić Miona zamknięta w domu Druellii, odcięta od świata, mająca za towarzyszkę jedynie staruszkę? Dlatego wsadziłam to wszystko do jednego rozdziału. Żałuję tylko, że zapomniałam wspomnieć coś o Harry'm albo ogólnie o stanie wojny. Wynagrodzę wam to w następnym.
      Cóż, od pokonania Voldemorta jest Harry, ale mała pojawiła się teraz nie bez powodu ;)
      Hah, przyznam, że dbam przede wszystkim o swój wzrok ;) No i na różnych komputerach czcionka wygląda inaczej. Fakt jest faktem, że zawsze mam problem, jaką czcionką opublikować rozdział, żadna właściwie mi się nie podoba :/
      Również całuję ;)

      Usuń
  15. Zostałaś nominowana do LA.Więcej u mnie:
    http://milosc-choroba-zakazana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Naćpana_Szczęściem ♥♥♥11 lipca 2013 17:51

    Cześć!
    Wybacz, że jestem tak późno, ale ostatnio całkiem popadłam w skrajne lenistwo! To przez te wakacje chyba!:)
    Ale wróćmy do rozdziału! Cudeńko!
    Płakać mi się chciało, gdy Hermiona musiała pożegnać się z Draconem. To musiało być naprawdę ciężkie dla tej dwójki.
    Gdy Draco zabijał tę dziewczynę, przez chwilę myślałam, że się wycofa, ale jednak nie. Nie dziwię się mu. Gdyby jej się nie pozbył, od razu ojciec lub jakiś inny śmierciożerca by go zabił. A tego Hermiona na pewno by nie przeżyła.
    Ojeju! Mają córeczkę! Rozpływam się! Genialny pomysł z tą ciążą. W ogóle mi do głowy nie przyszło, że tak się stanie!:) Miła niespodzianka!:D Chciałbym, żeby Draco już o tym wiedział. Ale to ryzyko mu o tym mówić. Ciekawa jestem, jak mała będzie mieć na imię.:D I mam nadzieję, że Draconowi, jak i Hermionie nic się nie stanie. Nie chcę, żeby mała straciła rodziców.
    Wierzę, że wszystko dobrze się skończy!:D
    Z niecierpliwością oczekuję nowego rozdziału!
    Pozdrawiam ciepło!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało. Dziękuję, że wyraziłaś swoją opinię ^^ Pozdrawiam.

      Usuń
  17. W-O-W ! :)
    No jestem pod wrażeniem ;D
    Czekam na rozwój wydarzeń ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominowałam cię do Versatile Blogger Award. :P
    Szczegóły u mnie: http://the-formula-for-happiness.blogspot.com/
    Pozdrawiam i weny, kochana! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bawię się w to, ale dzięki ;)

      Usuń
  19. więcej Narcyzy! Ona nie jest przecież zła... Kocha Draco, pragnie jego szczęścia, więc polubiłaby też Hermionę....
    Pozatym bardzo oryginalne opowiadanie.:)

    Też piszę Dramione, nieco inne, ale może Ci się spodoba:)

    http://www.fanfiction.net/s/9423749/1/Well-You-are-quite-nice-you-know

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Narcyza z pewnością nie jest zła i nim to opowiadanie się skończy, będzie miała do odegrania jeszcze pewną rolę ;)
      Wybacz, ale nie wejdę. Czuję się zawalona opowiadaniami...

      Usuń
  20. Super rozdział :-) Czekam z niecierpliwością na następny !!
    Zapraszam do mnie Mojeminiopowiadania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. I jak idzie pisanie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że dopiero teraz odpisuję. Głupio mi się było przyznać, że pisanie stoi w miejscu. Na szczęście to już minęło ;)

      Usuń
  22. pieknie piszesz! swietnie sie Cb czyta ;D
    czekamy na nastepny rozdzial z niecierpliwoscia ;) kiedy mamy sie go spodziewac?;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nowy rozdział będzie najprawdopodobniej jutro ^^

      Usuń
  23. Wpadłam przez przypadek i nie mam czego żałować :) Przyjemnie i szybko się czyta i chociaż momenty ciąży przeleciały bardzo szybko wszystko inne bardzo mi się podoba. Nie żeby szybka akcja była zła! Rozumiem, że czasami bardzo trudno jest coś opisać lub dopracować do perfekcji. Mi to nie przeszkadzam, a wręcz przeciwnie w takich momentach jest to zaletą. ;)

    Tooo... kiedy następny? ;D

    szklana-magia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :)
      Tak, ciąża poszła za szybko, ale dążę do zakończenia tej historii i daruję sobie rozwlekłe opisy ;)
      Następny już niebawem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  24. rozdział świetny ale nie mogłam w momencie ,,umalowana krwią laleczka'' padłam normalnie laleczka Chucky pierwsze moje skojarzenie :P pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Sevi ale tak naprawdę Basia26 stycznia 2014 17:28

    What? Hermiona i Draco maja dziecko? Ciekawe jak będzie mieć na imię...
    natropiepottera.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy