INFORMACJA



Zapraszam was do siebie na Facebooku :)

NOWE OPOWIADANIE, ZAPRASZAM :)

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 28: Płaczące uczucia


Kręte schody wieży astronomicznej zdawały się być stopniami do królestwa piekieł.
Zmysły Dracona zatarły się w panującej wszędzie ciemności - mógł myśleć jedynie o wypełniającym go lęku, mógł widzieć jedynie zakapturzone sylwetki, za którymi został zmuszony biec. Świat, który pozostawiał za sobą, zlał się w jeden odległy jazgot. A gdzieś w jego sercu drgał niezrozumiany niepokój.
Obawy chłopaka wyostrzyły się, kiedy wraz z pozostałymi śmierciożercami dotarł na szczyt wieży. O jej balustradę opierał się Dumbledore – jego ramiona unosiły się w jakimś wysiłku, a twarz wyrażała bardziej zmęczenie, niż strach.
Nagle błękitne oczy dyrektora rzuciły szybkie spojrzenie na Malfoy’a. Moc tego wzroku na moment odebrała Ślizgonowi oddech. Zdawał się on jednocześnie ostrzegać i uspokajać, choć w obliczu położenia starca było to dość nieprawdopodobne. Mimo tego chłopak postarał się zacisnąć zęby i nie robić niczego głupiego.
Ledwie usłyszał krótką rozmowę, którą jego ciotka Bellatriks przeprowadziła z Dumbledore’m. Kobieta tryskała jakąś niezdrową satysfakcją; była jak lwica, której zdobycz znalazła się w kozim rogu. Dyrektor natomiast nie wyglądał na przerażonego czy choćby zaniepokojonego. Nawet w pułapce wrogów, nawet gnąc się z niezrozumiałego zmęczenia, nawet z oddechem śmierci na karku, potrafił wytrwać dumny i niewzruszony.
- Poczekajcie. Draco go zabije – rozległo się nagle postanowienie Bellatriks. Oczy wszystkich zebranych zwróciły się ku chłopakowi, który nie dał rady powstrzymać zszokowania na twarzy.
- Ja nie…Powinien to zrobić ktoś silniejszy ode mnie – przekonywał Malfoy lekko ściszonym głosem; wydobycie z siebie dźwięku utrudniała mu suchość w ustach. Peleryna nocy osłaniała przed śmierciożercami drżenie jego ciała.
- To będzie idealna inicjacja dla ciebie. Twój pierwszy mord i to jaki! Twoi rodzice pękną z dumy. – Bellatriks posłała mu uśmiech, który w jej mniemaniu miał być pocieszający, a w rzeczywistości przywodził na myśl kogoś obłąkanego.
Teraz Draco cały struchlał, jakby zwalił się na niego kubeł lodowatej wody. Nie miał czucia w palcach, nie potrafił więc nawet dosięgnąć różdżki w kieszeni. Jego przerażony umysł krzyczał niezgodę. Nie wyobrażał sobie, aby mógł zgasić życie tego niezwykłego starca.
- Odsuńcie się, ja to zrobię. – Napiętą ciszę przerwał czyjś chłodny głos i z kłębu ciemności wyłoniła się postać Snape’a. Jego blada twarz była nieprzeniknioną maską. Zbliżył się do kręgu śmierciożerców, jak przywiedziony zapachem mięsa czarny sep.
- Ty… - wyszeptał nieświadomie Malfoy, patrząc niedowierzającym wzrokiem na nauczyciela eliksirów, którego ostatnim czasem obdarzył zaufaniem.
Jak bardzo się pomylił! I on, i Hermiona, i sam Dumbledore. Ten podstępny gad cały czas obmyślał, jak ich wszystkich zgubić!
Snape nawet nie zaszczycił chłopaka spojrzeniem swoich czarnych oczu, tylko zbliżył się do ledwo stojącego na nogach dyrektora. Nie pomogła wyszeptana w smutku prośba starca. Mistrz Eliksirów niewzruszenie wymierzył zaklęcie. Błysnęła fala zielonego światła. Niebieskie oczy zniknęły pod zamykającymi się powiekami. Ciało dyrektora bezwładnie upadło na posadzkę.
Draco zagryzł wargi aż do krwi, aby nie wypuścić spomiędzy nich zbolałego krzyku.
 
 

Następne chwile były dla chłopaka tylko rozmazanymi plamami.
Wlókł się posłusznie za pochodem śmierciożerców przez znajome korytarze. Słyszał w dali krzyki walczących, wołania o odwrót i śmiech ciotki. A także swój własny ciężki oddech.
Patrzył się przez chwilę na oranżowe płomienie, liżące chatkę Hagrida i zdające się syczeć jak ogniste węże. Potem przedzierał się już przez gęstwiny Zakazanego Lasu. W pewnym momencie zahaczył o wystający kamień i runął na śliską ściółkę leśną. Czyjeś zimne ramię – chyba Snape’a – pociągnęło go nieczule w górę i pomogło zwiększyć prędkość biegu. W końcu oddalili się dostatecznie daleko od zamku i jego barier ochronnych.
Teraz to Bellatriks złapała Malfoy’a za rękę i pewnym ruchem pociągnęła za sobą w wir teleportacji…
Draco wylądował na miękkim dywanie. Jego oczy spoczęły na znajomych, bogato zdobionych ścianach w kolorze rubinu. Zrozumiał, że przenieśli się do jego domu. To odkrycie niespodziewanie otuliło go jakąś gorzką ulgą.
Ślizgon powoli podniósł się z podłogi, dopiero teraz zaczynając odczuwać ciężar swojego ciała i zmęczenie nóg. Wokół niego śmierciożercy ściągali maski, wymieniali gratulacje, uśmiechali się z okrutnym zadowoleniem. Tylko on czuł się tak, jakby wrócił właśnie z otchłani piekieł, a zdobyte tam wspomnienia wywoływały w nim dreszcz grozy.
Spojrzał w bok, gdzie spokojnie stojący Snape otrzymywał winszowania od jakiejś otyłej kobiety. Nagle nauczyciel odwrócił lekko głowę i odwzajemnił spojrzenie – jego oczy wydawały się być dwoma czarnymi kulami, które niepokojąco wdzierały się w serce chłopaka. Draconem wstrząsnęło wzburzenie. Ręce paliły go, aby jakoś ukarać mordercę. Został jednak zmuszony do zakończenia kontaktu wzrokowego, gdyż podeszła do niego ciotka. Ze swoją czarną kreacją, dziko pokręconymi włosami oraz dużymi oczami wyglądała upiornie. Jej pełne usta rozciągły się w tym uśmiechu z nutą szaleństwa.
Malfoy pamiętał, że nigdy nie lubił tej kobiety. Już za czasów dziecięcych jej wizyty w jego domu nie należały do przyjemnych. Miała w sobie coś niepokojącego i nie przypominała swojej siostry. Podczas gdy Narcyza była delikatnym kwiatem, Bellatriks przywodziła na myśl wiecznie głodnego drapieżnika. To pewnie dlatego tak łatwo odnajdywała wspólny język z Lucjuszem. Całkiem możliwe, że gdyby sprawy w przeszłości ułożyły się nieco inaczej, to pan Malfoy zawarłby ślub ze starszą z sióstr.  
- I jak tam, Draco, podobało ci się? – spytała ciotka, jak żmija nachylając się w stronę siostrzeńca i szeptając mu słowa do ucha tonem czułej krewnej. – Mogę cię częściej zabierać na takie zabawy.
Bellatriks już od jakiegoś czasu z większym zainteresowaniem przypatrywała się synowi swojej siostry. Jakby w jej oszalałej głowie uroiło się, że będzie go szkolić w sztuce śmierciożerstwa.
- Jeśli byłabyś tak miła… - odparł młody Ślizgon, z najwyższym trudem kryjąc obrzydzenie pod maską sympatii. Od dalszej rozmowy na szczęście uratowała go jasnowłosa kobieta, która właśnie pojawiła się na progu pomieszczenia. Zaraz za nią stał jej mąż.
Draco powoli zbliżył się do swoich rodziców, nie wiedząc, czego się po nich spodziewać. Matka zmierzyła go troskliwym wzrokiem, jakby podejrzewając, co płonie teraz w środku syna. Ojciec natomiast przyglądał mu się z tradycyjną dawką chłodu, choć w jego twarzy nie kryły się już żadne inne, negatywne emocje, więc można było to uznać za niejaki sukces.
Lucjusz poklepał chłopaka lekko po ramieniu, po czym ruszył w stronę zanoszącej się śmiechem Bellatriks i pozostającego w opanowaniu Snape’a.
Tymczasem delikatna ręka Narcyzy przygarnęła do siebie syna. Ten gest obudził w Malfoy’u tamowany wcześniej smutek. Jego szare oczy zamgliły się mokrą warstwą.
- On nie żyje…- wyszeptał, czując rozlewający się po jego sercu ciemny ból.
- Najważniejsze, że ty żyjesz – odparła równie cicho.  

 
 

Czerwcowe słońce ostatnim swoim oddechem oświetlało szkołę. Jego czerwona barwa miała w sobie coś z krwi.
Harry stał przy balustradzie i wpatrywał się w bliżej nieokreślony punkt krajobrazu; najpewniej pogrążał się w myślach. Z dziwnych powodów lubił przychodzić na wieżę astronomiczną, choć było to miejsce tragiczne i splamione zbrodnią. Hermiona, Ron i Ginny, siedzący na zimnych stopniach schodów, nie potrafili pozbyć się irracjonalnego dyskomfortu. Milczeli jednak, bowiem ich przywódca najwidoczniej nie podzielał ich zdania i coś ciągnęło go do tego miejsca. Psychika ludzka różnie reagowała na śmierć.
Każdy z czwórki przyjaciół wydawał się przygnębiony. Pogrzeb Dumbledore’a odbył się dzisiejszego ranka i jeszcze nie otrząsnęli się z żałobnego nastroju. Wszyscy wiedzieli, że nadciągają bardzo złe czasy. Śmierciożercy na terenie Hogwartu? Zdrada zaufanego człowieka? Śmierć największej nadziei? Te prawie niemożliwe fakty napierały na ich ramiona i obciążały je swoją wagą.
W sercu Hermiony w dodatku tkwiła jeszcze większa troska. Obraz cierpiącego Dracona wkradał się do jej snów i odbierał przyjemność z odpoczywania – martwiła się, co teraz przeżywa jej ukochany oraz jak długo jeszcze ich sekret pozostanie nieodkryty? Zważywszy na to, że Snape…
- Nawet, jeśli im to powie, ty będziesz bezpieczna – odezwał się Ron, odgadując przyczynę smutku w oczach dziewczyny. Jego głos był łagodny, ale dość stanowczy.
Rudowłosy przez ostatnie wydarzenia zdawał się przybrać na dojrzałości. Śmierć dyrektora w pełni uświadomiła mu, że musi stać się mężczyzną i samodzielnie ochronić bliskie mu osoby. Jedną z nich była właśnie brązowowłosa dziewczyna, podwijająca kolana pod brodę i przypatrująca się mu z dozą niepewności. Weasley bardzo chciał odczepić ciężar z jej serca, ale wiedział, że może to zrobić tylko jego dawny rywal – ostatnio myślał o nim w ten sposób, podkreślając, że jest to już termin przeszły. Oczywiście nadal zależało mu na Hermionie, ale czas łaskawie wymył z jego wnętrza dręczące go uczucie. I choć sądził, że to już nigdy nie nastąpi, był zadowolony, że wyrwał się z sideł jednostronnej miłości. Zaczynał się zastanawiać, czy to faktycznie była miłość, skoro po niespełna roku go opuściła? A może po prostu przeniosła się na inną osobę?
Z niejaką przyjemnością przypominał sobie chwilę, w której tulił do piersi wystraszoną Lunę w dzień ataku śmierciożerców. Dziewczyna byłaby już martwa, gdyby Ron w porę nie obezwładnił jej oprawcę. Panna Lovegood należała do osób odważnych i opanowanych, ale poczucie odoru śmierci na własnym karku wprawiło ją w drżenie ciała. Wyglądała wówczas bardzo smutno. Tak smutno, że rudowłosy nie mógł się powstrzymać od próby pocieszenia jej. Lubił tę dziewczynę, ale kiedy poczuł jej drobne ciało w ramionach, pełen wdzięczności wzrok oraz nieśmiały uśmiech, coś drgnęło w jego sercu. Ciepłe uczucia, które już powoli gniły w jego sercu, oplotły teraz jasnowłosą postać Luny. Obiecał sobie ją chronić.
Musiał przyznać, że nie spodziewał się, aby w tych mrocznych chwilach padło na niego światło.
Gorzej było z jego pozostałymi przyjaciółmi. Harry stał się mniej rozmowny i ciągle przywdziewał na twarz tę obmyślającą minę. Ginny jeszcze jakoś się trzymała, bo nie czuła specjalnej więzi z Dumbledore’m ponad to, że był jej mądrym i silnym przywódcą. Dlatego rudowłosa w miarę szybko odzyskała równowagę ducha i razem z Ronem próbowała zapalić w oczach Hermiony i Harry’ego blask życia, nadziei, chęci działania. Na razie ich starania nie odnosiły sukcesów, choć przygnębieni przyjaciele z pewnością czerpali siłę z ich wsparcia.
- Nie da się być bezpiecznym w tych czasach – rzuciła Hermiona na zaległe stwierdzenie Rona. Nie chciała być zgryźliwa, ale ostatnie wydarzenia nauczyły ją realistycznego spojrzenia na świat. Skoro intruzom nawet do Hogwartu  udało się wejść, to gdzie można znaleźć bezpieczną kryjówkę?
W trumnie?
 – Wciąż nie wiem, czy kryjówka u Druelii Black to dobry pomysł, jednak ufam, że Malfoy co do tej sprawy się nie mylił. – Weasley starał się mówić spokojnie i przekonująco, nie zrażając się niedobrym humorem przyjaciółki. - A zatem oni cię nie dopadną.
- A jeśli by spróbowali, już ja zmuszę Zakon Feniksa, aby ci pomógł! – przekonywała Ginny, wykrzesując z siebie iskrę poczucia humoru. Hermionie udało się uśmiechnąć z mieszanką ciepła i żalu.
- Ja sobie jakoś poradzę. Ale Draco…- urwała. Nie chciała po raz kolejny zasypywać przyjaciół litanią o niebezpieczeństwie, w jakim znalazł się chłopak. Zamiast tego zmarszczyła brwi i oziębiła swój ton. -  Nie mogę uwierzyć, że Snape nas zdradził. Pamiętam, jak nam pomagał z tym eliksirem…To on odkrył, że coś jest nie tak. To on o tym powiedział Dumbledore’owi. Zaufałam mu i powierzyłam w jego ręce naukę oklumencji…W głowie mi się nie mieści, że ten sam człowiek został mordercą.
- Cóż, Miono, ty chyba w każdym chcesz widzieć błysk dobra. – Harry wreszcie wyrwał się z zamyślenia i obrócił w ich stronę. Jego zielone oczy wypełniała gorycz. - Ale Snape go nie miał. Tylko udawał, aby wykorzystać dostarczone przez was informacje przeciwko wam. Nie chcę cię smucić, ale to tylko kwestia czasu, kiedy powie o eliksirze wielosokowym Czarnemu Panu.
Hermiona westchnęła cicho, zbyt owładnięta niepokojem, żeby jakoś skomentować słowa chłopaka. Nie wiedziała, która emocja silniej w niej płonie – nienawiść do Snape’a czy troska o Dracona.
- To co, będziemy tak bezczynnie siedzieć? – zapytała tymczasem Ginny, patrząc na Harry’ego wzrokiem, który można nazwać figlarnym. Od wydarzeń na wieży astronomicznej, chłopak lekko ją odpychał i nie wdawał się w długie rozmowy, które mogły by mu pomóc. Rudowłosa jednak rozumiała jego położenie i postanowiła się nie zniechęcać. Jej zapał powoli wyciągnął przyjaciół z otchłani rozpaczania.
- Nie. – Potter uśmiechnął się do niej lekko. Jego oczy zdawały się bardziej przytomne, niż kilka chwil temu, a wręcz delikatnie podniecone. – Dumbledore zostawił mi zadanie. Nie proszę was o pomoc, jednakże coś mi mówi, że nie zdołam was zniechęcić.
- Jesteśmy zespołem na dobre i na złe – stwierdził Ron, także układając usta w uśmiech. Ginny i Hermiona zaraz mu przytaknęły. Harry zamrugał oczami ze wzruszenia.
- A zatem muszę wam powiedzieć o horkruksach.
 

Misja zniszczenia horkruksów była rzeczą niezwykle ważną. Rudowłose rodzeństwo bez cienia lęku przystało na pomoc, lecz w duszy Hermiony kołatała się niepewność. Nie miała ona jednak korzeni w tchórzostwie. Myśli dziewczyny po prostu nieustannie krążyły wokół Dracona i planu wyrwana go z rąk śmierciożerców. Skoro lato miała spędzić w domu jego babci, widziała w tym jakąś nadzieję. Nie miałaby przecież nic przeciwko wyruszeniu na poszukiwanie cząstek duszy Czarnego Pana – jeżeli tylko wiedziałaby, że Draco jest bezpieczny albo, jeszcze lepiej, u jej boku.
Postanowiła wyjaśnić przyjaciołom swoje milczenie. Ich twarze się zasępiły. No tak. Malfoy właściwie nic dla nich nie znaczył i nie chcieli dla niego ryzykować życia, zwłaszcza, że było im ono potrzebne do ważniejszego celu. Nie do końca podobała im się jeszcze ta upartość, z jaką Hermiona tłumaczyła im swoje stanowisko. Mieli jakieś dziwne przeczucie, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Przecież nigdy nie wynikało, kiedy ta dwójka znajdowała się zbyt blisko siebie! Pojawiały się groźby, kłamstwa, morderstwo…Co tym razem spadnie im na karki, gdy będą próbować złączyć swoje ścieżki? Kto znowu ucierpi? Czy nie lepiej by było zaprzestać tej chaotycznej walki o prawo do miłości i zapełnić serce walką?
Te pytania przelatywały przez głowy Gryfonów, kiedy spoglądali na zacięte oblicze Hermiony, lecz ich usta nie wypowiadały tych sugestii na głos. Co prawda podczas wojny powinno się zrzucić na bok miłosne pragnienia, ale przecież ta dwójka zaczęła toczyć swoją walkę już wiele lat wcześniej. I nadal nie doczekała się ostatecznego zwycięstwa, nadal wojowała , krwawiła, nie poddawała się. Hermiona i Draco mieli prawo wreszcie utonąć w swojej bliskości bez obawy o atak ze strony innych.
Dziewczyna miała prawo odmówić także w sprawie horkruksów. Trójka na wyprawie też powinna im wystarczyć. Może nawet lepiej, jeśli panna Granger przeczeka to wszystko w zaciszu? W końcu przeszła już kilka burz trosk; należał jej się odpoczynek.
Hermiona czuła ciążące jej sumienie. Nie chciała zostawiać przyjaciół w potrzebie, ale nie potrafiła też tak po prostu porzucić sprawy pomocy ukochanemu. Po raz kolejny miała ciskać przekleństwa w samą siebie.
W końcu powiedziała, że jeszcze rozważy tę sprawę i – jako że wyprawa miała rozpocząć się dopiero po wakacjach – w czasie lata da im znać.

 

W tym roku zakończenie nauki przybierało większą wagę, niż we wcześniejszych latach. To nie  był tylko początek wakacji, ale też jakiś nowy etap w życiu, jakieś nowe decyzje, jakieś rozwidlenie dróg. Pojawiła się świadomość, że rzeczy się nieodwracalnie zmieniają, a zamek, którego zarys zacierał się w coraz bardziej powiększającej się odległości od pociągu, mógł być zobaczony już po raz ostatni.
Hermiona niezauważenie minęła swoje koleżanki ze Slytherinu i zajęła miejsce w wolnym przedziale, czując, że w jej sercu zaległ się cień pustki. Wiedziała, że istniał jeszcze cel, za który zamierzała walczyć do utraty tchu, ale nie mogła pozbyć się z ciała mrowienia rezygnacji. Zwłaszcza, że kolejne dnie miała spędzić bez najbliższych, a za towarzysza mieć tylko wprowadzającą ją w zakłopotanie staruszkę.
Pamiętała, że były dni – te piękne, beztroskie, dziecięce dni – w których darzyła Druellę sympatią, graniczącą z podziwem. Miała w pamięci miły głos kobiety, opowiadający jej i Draconowi ciekawie historie oraz szafki pani Black, w których zawsze kryły się słodycze. To niesamowite, jak zmieniła się ta sama kobieta w chwili, kiedy obecność brązowowłosej przestała być tolerowana w środowisku Malfoy’ów. Od tego czasu nie zamieniły już ze sobą ani słowa, choć kilka razy zetknęły się na ulicach wspólnej dzielnicy. Wówczas Hermiona spuszczała ze zmieszaniem wzrok, a Druella zapewne udawała, że mija właśnie tylko powietrze.
Czy kobieta  jedynie grała swoją rolę dla dobra rodziny czy naprawdę darzyła Hermionę niechęcią?
Panna Granger wypuściła spomiędzy warg drżące westchnienie, wpatrując się z zamyśleniem w okno pociągu. Nie mogła powstrzymać nerwowego splotu rąk. Nie miała pojęcia, jakie zdanie ma teraz o niej babcia Dracona, ale była świadoma, ile zależy od tej kobiety.
Aby się uspokoić, dziewczyna pomyślała o dwóch listach, które wysłała przed końcem roku szkolnego.
Pierwszy oddany został właśnie w ręce Druelii Malfoy i był powiadomieniem, że dziewczyna skorzysta z jej wielce miłościwej propozycji zalokowania się w jej domu. Dzień później nadleciała krótka odpowiedź - ,,W porządku. Czekam’’. Od wiadomości bił zupełny minimalizm i obojętność. A co się za nimi kryło?
Drugi poleciał ku domostwu Parkinsonów z zawiadomieniem, że ich córka te wakacje spędzi u swojego chłopaka z rodziny Malfoy’ów. Panna Granger niewiele wiedziała o rodzicach Pansy, ale z tego, co opowiadał jej Draco, wnioskowała, że nie za bardzo interesowali się swoją córką, więc jej nieobecność w czasie lata nie sprawi im wielkiej przykrości. W dodatku domniemana Pansy miała zatrzymać się w domu arystokratów, co należało traktować jako duże szczęście. Podsumowując, Parkinsonowie nie powinni mieć pretensji.
Ciekawe, czy będą tak samo nieczuli, gdy dowiedzą się o prawdziwym losie córki.
W końcu pociąg wyhamował na stacji, dojechawszy do kresu podróży. Hermiona pożegnała się przyjaciółmi tylko spojrzeniem – była pod postacią Pansy i nie mogła publicznie przytulać, a nawet rozmawiać z Gryfonami, jeśli nie chciała wzbudzić podejrzeń. Dlatego musiała zadowolić się tylko ciepłym kontaktem wzrokowym i nadzieją, że spotka się z nimi niebawem.
Kiedy Gryfoni zniknęli w tłumie z resztą Weasley’ów, brązowowłosa poczuła w sercu uścisk samotności. Nadciągały ciężkie dni, w których nie miała mieć kontaktu z ukochanym, przyjaciółmi oraz rodzicami. Wiedziała, że musi przyjąć to z uniesioną głową, jednak siła w jej sercu drżała niespokojnie, jak płomień świecy, poddany podmuchom wiatru.
Dziewczyna z naznaczoną lekkim przygnębieniem miną wyszła przed dworzec i zaczęła czekać, aż w rozbłysku szybkości nie pojawi się fioletowy autobus – Błędny Rycerz – i nie zabierze jej do nowego domu.
 


Przepraszam, że to tyle trwało. Wiem, że po raz kolejny spóźniłam się z notką. Nie wiem, co powiedzieć na swoje usprawiedliwienie. I nie wiem też, kiedy będzie kolejny rozdział. Zaczęłam już go pisać i zobaczymy, kiedy skończę. Zapowiada się, że będzie dość długi ;)
Ten rozdział jest taki bardziej refleksyjny. Nie do końca jestem z niego zadowolona, ale stwierdziłam, że już nie będę marnować czasu na jego ulepszanie.
Zmieniłam także szablon na bardziej wiosenny. Myślę, że wprowadził trochę życia do tego bloga ;)
Do końca tej historii pozostało około 10-15 rozdziałów. Mam nadzieję, że uda mi się ją dociągnąć do końca. Coraz ciężej pisze mi się o Dramione, ale nie chcę się poddawać, kiedy już tak daleko zaszłam. W końcu mam jeszcze jakieś przebłyski weny.
Do zobaczenia ;)
 

63 komentarze:

  1. Nie przejmuj się spóźnieniem, nauka najważniejsza :P Ważne, ze notka w końcu się pojawiła. Z niecierpliwością będę oczekiwać kontynuacji.
    Zaskoczyło mnie to, że na misję poszukiwania horkruksów zamiast Hermiony ma wyruszyć Ginny, chociaż decyzja jeszcze nie zapadła. Już nie mogę się doczekać następnej notki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci ślicznie za komentarz i cieszę się, że się nie gniewasz :)
      Skoro już tak przestawiam niektóre wydarzenia to pomyślałam, że Ginny mogłaby zająć miejsce Miony :P
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Dziwne trochę, ale i tak wspaniałe. Hermiona pod postacią Pansy - jeszcze się z takim czymś nie spotkałam.

    Z niecierpliwieniem czekam na kolejny rozdział. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. łoooo matko!
    jak ja kocham takie rozdziały refleksyjne . Bardzo wiele dają mi do myślenia. I przez takie notki mysle coraz częsciej nad swoim życiem :)
    tak wiec, dziękuje.
    wcale Ci sie nie dziwie że z opóźnieniem notka- egzaminy Ciebie chyba też czekały a ze mnie wycisnęły ostatki energi. I tak jestem pełna podziwu, że udało Ci się ukończyć tą notke tak szybko :p
    to to teraz następna za dwa tygodnie? xd
    jako że na tą czekaliśmy ponaaaad miesiąc xd
    mmm notka boska ♥
    jestem naprawde zachwycona postawą Hermiony. Niewiem czy potrafiłabym wytrzymac bez ukochanego długi czas .
    jestem też naprawde ciekawa co postanowi Hermiona. Wróci do szkoły na 7 rok czy też postanowi szukać horkruksów? a może poprostu zostanie u babci Draco? hmmm :D czekam na odpowiedź w kolejnym rozdziale :)
    kurde, Bellatriks ma nierówno pod sufitem ;___;
    hmm, no i co jeszcze xd
    piszesz genialnie tak wogóle xd
    tak patrze w migający kursor od około 15 minut i kompletnie nie wiem co napisać więcej.
    oh, mam nadzieje że napiszesz ksiazke xd i nas o tym powiadomisz oczywiście :D
    aa i piękny szablon xd
    omg jaakaś dzisiaj nierozgarnięta jestem D:
    no i chyba tyle xd czekam na nn :)
    o Boże, mój komentarz jest niezwykle beznadziejny .____.

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, mimo wszystko dziękuję bardzo za ten komentarz i za miłe słowa, które w nim padły :)
      Cóż, z egzaminami nie było łatwo, ale i tak się złoszczę, że tak późno dodałam nn. W każdym razie cieszę się, że mnie rozumiesz :)
      Postaram się, aby kolejna notka była szybciej, niż ta :P
      Ach, książkę...Bardzo bym chciała. Jeśli dostąpię tego szczęścia, powiadomię was :)
      Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam.

      Usuń
  4. Rozdział jak zwykle genialny, warto było czekać ♥
    Co do szablonu: Tak, teraz jest bardziej wiosennie ;)
    Szkoda, że niedługo koniec tej historii..
    Czy po tym Dramione będziesz pisała następnego bloga?
    Pozdrawiam i życzę weny ;*
    Kamcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci ślicznie :)
      Nie wiem, czy kiedy zakończę Dramione, na jego miejsce wstawię jakiegoś innego bloga. Prowadzę równolegle jeszcze jedno opowiadanie(odcienie czerni) i to na nim się skupię, ale nie ukrywam, że nachodzą mnie różne pomysły, więc istnieje jakaś szansa, że stworzę kolejny blog. Ale już nie o Dramione ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Naćpana_Szczęściem ♥♥♥3 maja 2013 13:23

    Hej! Fajnie, że jesteś! Stęskniłam się!<3 Nie przejmuj się późnym dodaniem rozdziału - wszyscy wiemy, że szkoła i inne obowiązki robią swoje.:D
    Rozdział fantastyczny. Uwielbiam takie refleksyjne rozdziały. Zwłaszcza w twoim wykonaniu są genialne.
    Scena na wieży była świetna. Idealnie opisałaś strach Dracona i jego wściekłość na Snape' a. Gdy Severus zabił Dumbledore' a, zrobiło mi się strasznie smutno. Myślałam, że zaraz zacznę ryczeć. Ślicznie to opisałaś.
    Narcyza jest cudowną matką. Gdy ściskała Dracona, zaraz po jego powrocie, zrobiło mi się ciepło na sercu.:*
    Ginny rusza na poszukiwanie horkruksów? Nie spodziewałam się tego. Ale to fajny pomysł!;)No, no będzie ciekawie na tej wyprawie.
    Rozumiem Hermionę. Strasznie mi jej żal. Jak ona tyle wytrzyma bez przyjaciół? I jeszcze ten strach o Dracona. Biedna, tyle przeszła, a tu jeszcze więcej ją czeka. Ale co poradzić. Wierzę, że już niedługo wszystko się wyprostuje!:) A, no i mam nadzieję, że jednak jakoś się dogada z Druellą.
    Ech, ciekawość mnie zżera. Już nie mogę się doczekać, co będzie dalej i jak pokierujesz ich dalszymi losami. Oj, będzie się działo! Czekam z niecierpliwością.
    Pozdrawiam i mocno ściskam!:***
    PS. Nowy szablon jest śliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za taką miłą opinię ^^ Cieszę się, że Ci się podobało.
      Dzięki też za zrozumienie.
      Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  6. Moim zdaniem to jeden z najlepszych rozdziałów. Podoba mi się właśnie ta jego refleksyjność, po prostu genialnie opisałaś wszystkie emocje targające bohaterami. Najbardziej podoba mi się fragment Dracona i twoje przedstawienie Bellatrix, uwielbiam ją właśnie za to jej szaleństwo! *.*
    Śliczny szablon.
    No i tak w ogóle, to muszę stwierdzić, że jedną z moich ulubionych rzeczy na twoim blogu, są tytuły rozdziałów. Serrio piękne, intrygujące i magiczne ;D

    Pozdrawiam, buziaki ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak pozytywnie przyjęłaś refleksyjny rozdział. Ja sama lubię rozwodzić się nad różnymi sprawami ;)
      I dziękuję ślicznie, że podobają Ci się tytuły rozdziałów. Staram się, aby brzmiały ciekawie ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Mam nadzieję że się nie poddasz kochana, gdyż historia jest naprawdę cudowna.
    W ogóle wspaniale pokazałaś uśmiercenie Dumbledor'a.
    Nie wiem czy ktoś pokazałby to lepiej.

    Wspaniale pokazałaś uczucia biednego Dracona i osobiście nienawidzę Bellatrisk.
    Nie mogę wykrzesać sobie więcej uczuć względem jego osoby.

    Mam nadzieję że dokończysz to opowiadanie gdyż jest naprawdę niezwykłe.
    Niecierpliwie oczekuje ciągu dalszego i tego co pokażesz w następnych odcinkach.
    Domyślam się że Hermionie ciężko jest udawać Pansy.

    jestem ciekawa czy po zakończeniu planujesz nowe dramione czy wręcz przeciwnie?
    Liczę natomiast że nie zrezygnujesz z pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa :)
      Postaram się dokończyć tę historię dla Was :)
      Jeżeli po zakończeniu tego założę jakiś nowy blog, to już raczej nie będzie on o Dramione. Ta tematyka mi się przejadła. Poza tym wątpię, aby udało mi się wymyślić coś oryginalnego.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. pisałaś już kiedys opowiadania Dramione ?

      Usuń
  8. Genialny rozdział . Mam nadzieję , że nie zrezygnujesz , bo uwielbiam twojego bloga . Życzę Ci bardzo , bardzo dużo weny , tak żebyś pisała jeszcze długo i dalej tak dobrze jak teraz . <3 ;)

    Alexandra .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ^^ Postaram się napisać wszystkie notki.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Powiem krótko: niesamowite. ;)

    Pozdrawiam,
    Forevertogether.

    http://forevertogetherhgdm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja już myślałam, że nie doczekam się kolejnego rozdziału.
    Naprawdę piękny i cudowny i och i ach, rozdział. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się następny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci ślicznie :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Świetny rozdział. Mam nadzieję, że szybko dodasz następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć :D

    Dotarłam! Rozdział jak zwykle wspaniały, a te opóźnienie w dodaniu wspaniałomyślnie Ci wybaczę xD
    Mam jednak nadzieję, że następnym razem nie przetrzymasz nas tak długo w niepewności.

    A więc... Zabili Dumbledora... Cóż to smutne! Wręcz tragiczne. Kiedy czytałam Księcia Półkrwi płakałam jak bóbr. Bardzo smutny bóbr :( (xd)

    Bardzo fajnie ukazujesz emocje Hermiony ^^ Szkoda mi jej, że tak długo musi się kryć pod postacią Pansy, a końca nie widać. Hm, pewnie już to mówiłam xd

    Bellatrix jest gupia! Gupia, gupia i jeszcze raz gupia! Nie no, serio jest głupia xd
    Jak można być takim złym? Przecież to z głową trzeba mieć coś nie tak ! Stwierdziłam to już dawno czytając książki pani Rowling :)

    Oooo, Król Weasley z Pomyluną? Hy hy hy :D
    Interesujące, chociaż zawsze uważałam, że on i Hermiona, to jak najbardziej dobrana para. Aha i jeszcze dodam, że bardzo mi się to podoba, że nie rezygnujesz z uczucia Harry'ego i Ginny :D Pewnie to już też mówiłam, ale ciii xd

    Cóż, to ja się nie rozpisuję, czekam na kolejny rozdział i życzę weny !

    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za miły komentarz ;)
      Uznałam, że Ron też zasługuje na swoją miłość, skoro Hermiona wybrała Draco. I myślę, że Luną tworzy fajną parkę :)
      Tak, Bella jest nieźle pokręcona :P
      Pozdrawiam.

      Usuń
  13. Rozdział jest dobry, więc warto było na niego troszkę poczekać, by w końcu otrzymać taki piękny tekst; dopracowany i wzruszający. Bardzo udanie pokazałaś wszystkie emocje, post był bardzo refleksyjny, skłaniający do myślenia i magiczny.

    Hermiona w Twoim wykonaniu bardzo mi się podoba. Jest taka dzielna i odważna, wytrzymanie troszkę czasu bez ukochanego nie jest proste. Przypadła mi do gustu jej ogólna postawa no i gust do mężczyzn ;P

    Śmierć Dumbledore'a... Co za koszmar, pamiętam, że w czasie czytania "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" było mi bardzo smutno z powodu utraty tego dobrego, uczciwego człowieka, przyjaciela i "mentora" głównego bohatera. Ty moim zdaniem ukazałaś tą śmierć piękniej. Chodzi mi o to, że język w "Harrym..." nie jest specjalnie rozbudowany, oczywiście nie zmienia to faktu, że jest świetny, ale Ty napisałaś to lepiej ze strony technicznej. Choć oczywiście ze strony emocjonalnej też było bardzo dobrze. I za to wielki plusik ;)

    Bardzo podobały mi się również emocje samego pana Dracona, który odczuwał najpierw wyraźnie nakreślony strach, a potem furię, bo jednak Albus był osobą, którą dobrze znał. Pokazałaś też to, że pod wpływem Hermiony się zmienił.

    Zastanawiam się jak to będzie z panną Granger... Czy będzie szukać horkruksów czy może raczej pozostanie uczennicą siódmego roku w Hogwarcie? Jestem bardzo ciekawa, zwłaszcza dlatego, że bardzo podobał mi się pomysł zamiany ciał (ekhm... :P) Czekam na kolejne takie pomysły!

    Całuję i czekam z niecierpliwością na kolejny post ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo :*
      Hah, gust do mężczyzn ;P
      Dumbledorowi poświęciłam trochę czasu podczas jego ostatnich chwil, bo też uważam, że na to zasługuje.
      Powiem Ci, że Hermiona nie wróci na 7 rok ;)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. O jaaa <3 świetny, boski, rewelacyjny rozdział :>
    Świetnie opisujesz emocje i potrafisz je oddać czytelnikowi c:
    Oj, teraz czeka trudny okres Hermione i Draco.. no ale kochają się a to jest najważniejsze, prawda? W końcu prawdziwa miłość przetrwa wszystko. Jak to powiedziała moja babcia, gdy dziadek umarł -" jest taka miłość która nie umiera choć zakochani od siebie odejdą. "
    A niecałe pół roku później zmarła..
    No, ale tutaj wszystko skończy się szczesliwie i żadne z nich nie umrze ;) i będą mieli gromadke dzieci, domek z ogródkiem, i będą żyli długo i szczęśliwie :)
    Kiedy planujesz.dodać kolejny rozdział ? :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za te miłe słowa :)
      Ja sama w rodzinie też miałam podobną historię, gdy jedno z małżeństwa zmarło niedługo po drugim. To smutne, a jednocześnie piękne. W każdym razie jak długo Hermiona i Draco będą się kochać, tak długo znajdą w sobie siłę na przetrwanie trosk :)
      Co do zakończenia - milczę, bo sama jeszcze nie wiem na 100%, jakie będzie ;)
      Na kolejny rozdział trzeba będzie jeszcze poczekać. Obecnie mam urwanie głowy i nie wiem, na co się zdecydować, żeby wszystko nadrobić. Obstawiam, że dodam coś dopiero w czerwcu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Droga Marzycielko!
    Nie wiem czy wiesz, ale to dzięki tobie zaczęła się moja przygoda z Dramione. To ty sprawiłaś, że polubiłam ten paring i zaczęłam czytać inne blogi. Ba!
    Założyłam dwa własne. Przeczytałam rozdział 27 i czekałam dłuuugo na kolejny. Mijały jednak dni, tygodnie, w końcu miesiące i nic się na twoim blogu nie ukazywało. Szczerze mówiąc, przestałam go śledzić i byłam pewna, że najzwyczajniej go zawiesiłaś. Pewnego dnia, zupełnie przychodzę i niespodzianka! Kolejny rozdział!
    Dziękuję, że to zrobiłaś.
    Pisz dalej byle nie z taką przerwą :)
    Pozdrawiam i życzę weny.
    dramione-something-real.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo było mi miło czytać takie wyznanie. Ja Tobie również dziękuję i cieszę się, że mogłam Cię przekonać do tego paringu.
      Długie przerwy niestety były, są i będą. Może dopiero w wakacje to trochę nabierze tempa. Mimo moich długich nieobecności, postaram się zawsze wracać :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Ostatnio zaczęłam czytać Twojego bloga i muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Podziwiam Twoje pomysły i styl pisania. Świetnie się czyta :). Ja dopiero zaczynam i daleko mi do Twojego poziomu, ale byłabym wdzięczna, gdybyś poświęciła mi minutkę i napisała co sądzisz o moim opowiadaniu. Zależy mi na ocenie kogoś, kto się zna. Mój blog:
    http://harrypottercobylodalej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jeżeli naprawdę przeczytałaś któryś z moich rozdziałów. Co do odwiedzenia Twojego bloga - chyba nie znajdę czasu, przynajmniej na razie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. kochana czemu nie działa spamownik?
    Chciałam powiadomić o NN na http://pokochac-lotra.blogspot.com;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie wiem, u mnie wszystko działa ;) W każdym razie dzięki za powiadomienie. Zajrzę na Twój blog za niedługo ;)

      Usuń
  18. Świetny rozdział :) Czekam na next'a. Zapraszam też na moje opowiadanie o Dramione http://iloveyouforeverdramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo uwierzę, że to nie jest zwykły spam.

      Usuń
  19. kiedy nowa notka? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie wiem. Postaram się, aby była w czerwcu, jak już do szkoły nic nie będzie trzeba robić, ale którego nie mogę powiedzieć. W każdym razie w rozdziale znajdziecie coś, co może wynagrodzi Wam tyle czekania ;)

      Usuń
    2. Boże, spotkają się ♥ idvbsbdchavscgvsdytalsiugdcasfycascvcasdclvsdlcvasldgv chce już rozdział! :D

      Usuń
  20. Zapraszam serdecznie na Rozdział 009 „Wyjaśnienia” na adres bloga: http://pokochac-lotra.blogspot.com. Życzę przyjemnej lektury!


    co ja mam problem ze Spamiwnikiem?

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałabym całość (tzn. nie całość bloga, a rozdziału - na całego bloga czasu nie mam :D), ale na początku od razu w oczy poraziły mnie niepoprawnie odmieniane nazwiska, Marzycielko :P. Jakoś tak odstraszyło mnie to od lektury, przepraszam...

    Na pwn powinnaś znaleźć zasadę odmieniania nazwisk anglojęzycznych :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało, masz świętą rację. Pogrzebałam trochę w necie i natrafiłam na stronkę, gdzie są poprawnie odmienione nazwiska, a więc liczba tego typu błędów się zmniejszy ;) Dzięki za zwrócenie uwagi.

      I, tak nawiasem mówiąc, odradzam Ci czytanie tego bloga. Oczywiście cieszę się, że tutaj weszłaś, jednak to opowiadanie jest dla mnie głównie odskocznią i nie należy się po nim spodziewać czegoś specjalnie ambitnego. Takie tam romansidło z lepszymi i gorszymi pomysłami. Mam do niego sentyment, ale przy pisaniu nie daję z siebie wszystkiego. Wolę swój zapał przeznaczyć na ocenialnię i inne twory, takie jak odcienie czerni, które uważam za bardziej udane, niż ten blog. Wybór oczywiście należy do Ciebie ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Marzycielko zakazuje Ci tak mówić!
      takie tam romansidło z lepszymi i gorszymi pomysłami?!
      Kobieto! Nie wolno Ci tak mówić!
      To opowiadanie jest mega. I polecam je każdemu fanowi Dramione.
      Ja sama zarwałam całą noc na czytanie, i ani trochę nie żałuję.
      Jeśli zawiesisz tego bloga to chyba utopię się w kałuży :c
      chce już nowy rozdział, błagam :c

      Usuń
    3. Wiesz, nie zamierzałam czytać całości, bo rozdziałów masz od groma, a ja fanką Dramione nigdy nie byłam :P. W życiu chyba tylko ze dwa fanfiki z tym pairingiem przeczytałam i chociaż pod większością względów były dobrze napisane, to jakoś i tak miałam mieszane uczucia. Jak znajdę czas, to może kiedyś na odcienie czerni zajrzę :).

      Usuń
    4. Bardzo mi miło, Zuzanno, że tak uważasz ^^ Ale ja, jako autorka, patrząc z perspektywy innych opowiadań, widzę, że ten blog nie do końca mnie satysfakcjonuje. Oczywiście nie mam zamiaru go zawiesić, bądź spokojna. Nowy rozdział... nie wiem kiedy będzie. Do głowy przychodzą mi coraz to nowsze pomysły i ledwo mam czas na te stare. Ale nie zawieszę bloga, nie po tym wszystkim ;)

      Oczywiście, Noisiu, tylko tak przestrzegałam na przyszłość ;) Zapraszam na odcienie, ale tylko, jak będziesz miała czas i chęci ;)

      Usuń
  22. Aż brak mi słów ;)
    W wolnej chwili zapraszam rówież o sibie ;)
    http://thiswonderfulworld0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapraszam serdecznie na Rozdział 010 „życiowe cele” na adres: http://pokochac-lotra.blogspot.com ! życzę przyjemnej lektury!

    Jakieś problemy ze Spamownikiem;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Czy tylko ja dostaję depresji nie widząc nowego rozdziału? :o

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam zaszczyt zaprosić na nowy Rozdział 11 „ Trudna rola żony” na bloga: http://pokochac-lotra.blogspot.com ! Życzę przyjemnej lektury.

    coś ten Twój spam nie działa;/

    nie Zuzzaa nie tylko TY.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) więcej informacji na 
    czekalam-na-ciebie-cale-swoje-zycie.blogspot.com
    Gosia Rak (niegdyś anonimowa Grygorda ;) )

    OdpowiedzUsuń
  27. Ej, tęsknimy :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre wieści - rozdział pojawi się dziś albo jutro. Cieszę się, że czekacie :)

      Usuń
  28. Cześć.
    Na Twojego bloga trafiłam przypadkiem, ale cieszę się z takiego zbiegu okoliczności. Piszesz świetnie, masz na prawdę wielki dar, którego nie wolno Ci zmarnować! Pisz dalej, a na pewno dobrze na tym wyjdziesz.
    Notka faktycznie refleksyjna, ale to w niczym nie przeszkadza. Nie zauważyłam żadnych błędów ortograficznych. Co prawda nie zwracałam na to specjalnej uwagi, ale gdyby było coś rażącego, zauważyłabym ;D
    Pozdrawiam :)

    Zajrzyj do mnie:
    http://opowiesc-ksiecia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Odpowiedzi
    1. Wiem, że zawiniłam, ale bardzo mi miło, że tak czekasz na nowy rozdział. Na całe szczęście jest on już prawie gotowy :)

      Usuń
    2. Jejkuuu, huraa! :D
      Teraz pozostaje mi czekać niecierpliwie :)

      Usuń
  30. Sevi ale tak naprawdę Basia24 stycznia 2014 16:49

    Że what? Ron i Luna??? Hahahahahahah!
    natropiepottera.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy